Sąd Najwyższy musi rozstrzygnąć w ostatniej instancji, czy klauzula indeksacyjna w umowie kredytowej zawartej między konsumentami a Getin Noble Bankiem ma, jak podnoszą powodowie, nieuczciwy charakter.
W tym kontekście SN zwrócił się do TSUE z pytaniem, czy trzej sędziowie sądu apelacyjnego, którzy wcześniej rozpoznawali tę sprawę, spełniają ustanowione w prawie Unii wymogi dotyczące niezawisłości i bezstronności.
Jeden ze wspomnianych sędziów zaczął bowiem orzekać w czasach reżimu komunistycznego, przy czym po upadku tego reżimu nie złożył ponownie ślubowania. Dwóch pozostałych sędziów zasiadających z nim w składzie orzekającym zostało powołanych do pełnienia urzędu w okresie między 2000 r. a 2018 r., kiedy to w ocenie Trybunału Konstytucyjnego Krajowa Rada Sądownictwa, która brała udział w procesie ich powołania, nie działała z zachowaniem transparentności, a jej skład był niezgodny z Konstytucją.
TSUE odpowiada na pytanie sędziego Zaradkiewicza
W ogłoszonym we wtorek wyroku Trybunał Sprawiedliwości odrzucił na wstępie argument Rzecznika Praw Obywatelskich, będącego stroną w tym postępowaniu, zgodnie z którym sędzia SN, który wystąpił do TSUE (chodzi o Kamila Zaradkiewicza - red.), nie był uprawniony do przedłożenia pytań prejudycjalnych ze względu na wady związane z jego własnym powołaniem, które podważają jego niezawisłość i bezstronność.
"Trybunał Sprawiedliwości nie posiada bowiem wiedzy na temat tego sędziego ani innych informacji, które pozwoliłyby obalić domniemanie, zgodnie z którym Sąd Najwyższy niezależnie od tego, w jakim konkretnie składzie sędziowskim orzeka, spełnia wymogi, w szczególności te dotyczące niezawisłości i bezstronności, pozwalające na uznanie go za «sąd» państwa członkowskiego uprawniony do wystąpienia z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości. Skierowane pytania są zatem dopuszczalne" – czytamy w komunikacie prasowym TSUE.
W odniesieniu do sędziego sądu apelacyjnego, który zaczął orzekać w czasach reżimu komunistycznego, Trybunał Sprawiedliwości, "posługując się schematem analizy wynikającym z jego orzecznictwa wypracowanego w ostatnich latach w odniesieniu do gwarancji niezawisłości i bezstronności sądów w prawie Unii, uznał, że sama tego rodzaju okoliczność nie podważa niezawisłości i bezstronności tego sędziego przy późniejszym wykonywaniu jego obowiązków sędziowskich". W tym kontekście TSUE podkreślił w szczególności, że Polska przystąpiła do UE i "przyjęła jej wartości, w tym wartość państwa prawnego, a fakt, że polscy sędziowie zostali powołani w czasach, gdy to państwo członkowskie nie było jeszcze demokratyczne, nie stanowił w tym względzie problemu". "Sąd krajowy nie przedstawił ponadto żadnej informacji, która mogłaby budzić w tej kwestii wątpliwości" – napisano.
Problem z niezależnością KRS
Jeżeli chodzi o dwóch pozostałych sędziów sądu apelacyjnego, Trybunał Sprawiedliwości, "wykorzystując ten sam schemat analizy, zauważył, że polski Trybunał Konstytucyjny nie ocenił niezależności KRS, gdy w 2017 r. orzekł, że skład, w jakim organ ten był ukonstytuowany w momencie powołania tych dwóch sędziów, był niekonstytucyjny. Sam niekonstytucyjny charakter nie wystarczy zatem do podważenia niezależności i bezstronności KRS w składzie, w jakim działała ona w tamtym czasie, a w rezultacie - niezawisłości i bezstronności sędziów, w których powołaniu brała ona udział" – czytamy.
Zdaniem TSUE "ten sam wniosek nasuwa się w odniesieniu do sytuacji, gdy sędzia został wybrany przez KRS jako kandydat do powołania na stanowisko sędziowskie po przeprowadzeniu postępowania nominacyjnego, któremu w tamtym czasie brakowało transparentności, które nie było jawne i w ramach którego nie przysługiwała droga odwoławcza do sądu, chyba że istnieją okoliczności wykazujące brak niezależności KRS". "Sąd krajowy nie przedstawił jednak konkretnych informacji, które mogłyby wzbudzić w tym zakresie wątpliwości" – podkreślono w komunikacie.
Czytaj też:
Krasnodębski: TSUE jest sądem mającym program politycznyCzytaj też:
"Kary za Turów płacić nie należy". Prof. Grabowska wyjaśnia dlaczego
