Aborcyjna katastrofa u bram
  • Paweł ChmielewskiAutor:Paweł Chmielewski

Aborcyjna katastrofa u bram

Dodano: 
Protest przeciwników ograniczania dostępu do aborcji
Protest przeciwników ograniczania dostępu do aborcji Źródło: Unsplash
W nowej kadencji parlamentu do Sejmu trafiły już trzy projekty ustaw dotyczących aborcji. Pierwsze dwa już w listopadzie złożyła Lewica. 24 stycznia trzeci projekt zaprezentowała poseł Koalicji Obywatelskiej Monika Rosa. Jego treść jest zasadniczo zbieżna z pierwszym projektem Lewicy, to znaczy przewiduje swobodę zabijania dzieci do trzeciego miesiąca ciąży, a w przypadku choroby dziecka, zagrożenia życia lub zdrowia matki czy pochodzenia ciąży z czynu zabronionego – również później.

Projekty są realizacją obietnic, które w czasie kampanii wyborczej składali czołowi politycy Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Gdyby któryś z nich wszedł w życie, Polska dołączyłaby do aborcyjnego europejskiego mainstreamu. Uśmiercanie dzieci nienarodzonych do trzeciego miesiąca ciąży jest w Unii Europejskiej bardzo popularnym rozwiązaniem; funkcjonuje m.in. w Czechach, Belgii czy we Włoszech. W niektórych krajach, jak Hiszpania i Francja, aborcja jest legalna bez podania przyczyny do 14. tygodnia ciąży, w innych – jak Holandia – jeszcze dłużej. W przypadku przyjęcia projektów KO lub Lewicy każdego roku ginęłoby w naszym kraju prawdopodobnie od kilkudziesięciu do nawet 100 tys. dzieci. Można to oszacować, patrząc na statystyki aborcyjne w pozostałych krajach unijnych. To ogromna liczba. Z perspektywy etycznej projekty obu partii są nie do obrony. Zgodnie z nauką Kościoła ich poparcie wiąże się z automatycznym zaciągnięciem ekskomuniki, czyli z wyłączeniem się ze wspólnoty katolików. Dla wierzących jest to równoznaczne z decyzją o wiecznym potępieniu. Zdaje się jednak, że politycy obu wymienionych formacji w ogóle się tym nie przejmują. Nie interesują ich również ani prawo naturalne, ani biologia, wskazujące, że człowiek jest człowiekiem od poczęcia – i jako taki ma prawo do życia. W projekcie KO proponuje się nawet wykreślenie ustawowej definicji dziecka jako każdej istoty ludzkiej „od poczęcia do osiągnięcia pełnoletniości”.

Równanie do cywilizacji śmierci

Nawet jeżeli mamy do czynienia z ludźmi niewierzącymi, to moglibyśmy nadal wymagać choćby elementarnego rozważenia interesu Polski jako wspólnoty narodowej; i o tym jednak nie ma mowy. Choć od kilku lat nad Wisłą rodzi się rekordowo mała liczba dzieci i pod względem dzietności Polska znajduje się na szarym końcu Unii Europejskiej, KO i Lewica chcą ułatwić zabijanie nienarodzonych Polaków, tak że w efekcie dzieci będzie jeszcze mniej. Potężne wyzwania gospodarcze i militarne, przed którymi stoimy, nie dadzą się jednak rozwiązać dzięki migracji – ani z Ukrainy, ani tym bardziej z Afryki czy Bliskiego Wschodu. Ułatwianie aborcji w obecnej sytuacji demograficznej graniczy z dywersją. O ile w przypadku Lewicy mamy do czynienia z nieskrywanym zaczadzeniem ideologicznym, o tyle Koalicja Obywatelska mówi chętniej o dostosowywaniu się do norm europejskich. Gdyby rzeczywiście o to tylko chodziło, partia miałaby możliwość wprowadzenia relatywnie swobodnego dostępu do aborcji w nieco inny sposób.

Artykuł został opublikowany w 6/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także