PODSŁUCHANE Szczęść Boże, panie prezesie.
Nie mam czasu, nie mam czasu, panie Grzegorzu, mam zaraz zebranie na Nowogrodzkiej.
Ależ czemu pan tak chyżo umyka?
Niechże pan nie umyka! Ja nie będę z panem rozmawiał!
Czyżby się pan czegoś obawiał?
Nie mogą nas razem widzieć!
Ja wcale nie chcę się koniecznie z panem pokazywać. Chciałem tylko…
Zarobiony jestem, proszę mnie zostawić!
… chciałem tylko, szanowny panie prezesie, powiedzieć, że się panu but rozwiązał.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
