Rządowy program znów opóźniony. "Resort wciąż nie uzgodnił treści rozporządzenia"

Rządowy program znów opóźniony. "Resort wciąż nie uzgodnił treści rozporządzenia"

Dodano: 
Kobieta w ciąży. Zdj. ilustracyjne
Kobieta w ciąży. Zdj. ilustracyjne Źródło: Pixabay / Domena publiczna
Wbrew zapowiedziom rządu, program "TOP Mama" nie wszedł w życie na początku roku. Resort zdrowia zapewnia, że dojdzie do tego jeszcze w styczniu.

O opóźnieniu wdrożenia programu "TOP Mama" informuje RMF FM. Przypomnijmy, że jego nazwa pochodzi od pierwszych liter słów: Transport, Opieka, Poród.

Program TOP Mama opóźniony

Zarządzone przez Ministerstwo Zdrowia zmiany miały wejść w życie wraz z początkiem roku. Nie był to jednak pierwszy niedotrzymany termin. Wcześniej mowa była bowiem o listopadzie ubiegłego roku. Dlaczego program wciąż nie wszedł w życie?

"Resort zdrowia wciąż nie uzgodnił ostatecznej treści rozporządzenia i nie opublikował go. Bez tego Narodowy Fundusz Zdrowia nie może rozpisać konkursów dla szpitali, które nie mają porodówek i chcą uruchomić Terenowe Oddziały Położnicze" – czytamy.

Z ustaleń dziennikarza rozgłośni wynika, że do publikacji rozporządzenia może w końcu dojść w tym tygodniu. – Do środy powinniśmy mieć więcej informacji do przekazania. Jeszcze w styczniu w pierwszych placówkach może ruszyć, wiemy, że są konkretne szpitale, które czekają na to – podkreślał w poniedziałek wiceminister Tomasz Maciejewski.

"TOP Mama", czyli Transport, Opieka, Poród

Przypomnijmy, że "TOP Mama" to odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na sytuację demograficzną, która jasno pokazuje zmniejszającą się liczbę porodów w Polsce. Celem programu jest zapewnienie kobiecie ciężarnej bezpiecznego transportu na najbliższą porodówkę. Chodzi o kobiety z tych części kraju, gdzie nie ma oddziału położniczego. Wątpliwości w sprawie propozycji resortu już w październiku ubiegłego roku zgłaszali lekarze. Ich zaniepokojenie budziła przede wszystkim kwestia dostępności karetek. Czy zawsze będzie ona gotowa, kiedy kobieta zacznie rodzić?

– Nie możemy myśleć w kategoriach takich, że będzie zawsze wolna karetka. Mówimy i tak o wersji optymalnej. Pacjentka przyjeżdża, kto ma ją zbadać? Musimy wiedzieć, w jakim czasie mamy ją zawieźć do szpitala oddalonego o 50 kilometrów. Skąd ginekolog-położnik na SOR-ze, skoro nie ma tam ginekologii i położnictwa – zastanawiał się w rozmowie z RMF FM ginekolog doktor Jacek Tulimowski. Lekarze nie zaprzeczali, że w obliczu zmiany sytuacji demograficznej proponowany przez MZ program jest potrzebny, jednak wymaga on dopracowania szczegółów. Chodzi o to, aby na każdym etapie każdy wiedział, co ma robić. – Musimy jednak dać pacjentkom system, który będzie dla nich bezpieczny. Bo jeżeli okaże się niebezpieczny i niesprawdzony, będziemy działać do pierwszej skuchy i będziemy płakać nad rozlanym mlekiem – wskazywał doktor Tulimowski.

Czytaj też:
"Trzeba to zatrzymać". Poseł o śmiertelnym zagrożeniu dla kobiet
Czytaj też:
Demografia na SOR
Czytaj też:
Porody na SOR-ach? Głos pielęgniarek mocno wybrzmiał na szczycie zdrowotnym


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracowała: Anna Skalska
Źródło: RMF 24
Czytaj także