13 lutego obchodziliśmy Dzień Miłości do Siebie. Może nie wszyscy, ale świat postępowy tak. Wisiały nawet bannery w metrze, była reklama w telewizji. Bardzo była zastanawiająca: głosy mówiące czule „kocham cię” mówiły naprawdę „kocham się”. Amor przebierał się za Caritas.
Kogo i po co trzeba zachęcać do miłości własnej? Są oczywiście ludzie, którzy z jakichś powodów nienawidzą siebie, świata i gotowi są z tej nienawiści szkodzić. Są oni groźni i nie należy ich lekceważyć, bo nieraz wywoływali straszne problemy. Czy jednak dadzą się udobruchać Świętem Miłości do Siebie? Nie wiem. Może, ale trzeba by tu dodatkowo jakiejś mądrej psychologii, terapii, bo ja wiem… może nawet prewencji… Skądinąd ktoś, kto ma kochać innych, musi najpierw kochać siebie, żeby mieć z czego dawać.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
