Kpili z PiS, robią to samo. MON zamówiło 2 tys. pluszaków

Kpili z PiS, robią to samo. MON zamówiło 2 tys. pluszaków

Dodano: 
MON, zdjęcie ilustracyjne
MON, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Art Service
Gdy rządziło PiS, obecna koalicja krytykowała takie działania. Teraz MON, podobnie jak za poprzedniej władzy, złożył zamówienie na pluszaki.

Resort obrony narodowej zamówił 2 tys. pluszowym misiów. W opisie zamówienia wskazano, że pluszaki mają być brązowe, mieć okrągłe haftowane oczy, brązowe nosy w kolorze futra, kremowe pyszczki z zarysowanym uśmiechem i być ubrane w bluzy z kieszeniami i pagonami, spodnie w kolorze moro oraz zielone berety. Dodatkowo MON zaznacza, że miś ma być "wykonany z miękkiego pluszu, przyjemny w dotyku, a jego strój ma być przyszyty na stałe do futra".

Specyfikacja przewiduje, że wykonawca zaprezentuje projekt graficzny zabawki misia pluszowego", a następnie "przed rozpoczęciem produkcji przedstawi do zatwierdzenia produkt wzorcowy, zwany dalej prototypem". Ministerstwo będzie mogło wnieść poprawki. Jak donosi "Rzeczpospolita", ogłoszenie w sprawie misiów MON zamieściło w grudniu ubiegłego roku. Oferty zbierano do połowy stycznia. Na początku lutego wybrano dostawcę pluszowych zabawek – to firma z Warszawy, która dostarczy misie za 46,5 tys. zł. Oznacza to, że koszt jednej maskotki wynosi 23 zł.

"Biorąc pod uwagę, że misie mają mieć 25 cm wysokości, nie jest ona wygórowana. Dużo większe kontrowersje może budzić sam fakt zakupu pluszaków przez MON. Wydarzyło się to w 2017 r., gdy ministrem obrony narodowej był Antoni Macierewicz. Wówczas w Biuletynie Informacji Publicznej MON pojawiło się zamówienie na materiały promocyjne, w tym na ponad tonę krówek, plecaki i worki sportowe oraz 1,2 tys. misiów w strojach wojskowych: 600 sztuk w kolorze miodu i 600 sztuk w kolorze brązu" – zauważa gazeta. "Rz" przywołuje konkretne wypowiedzi obecnych przedstawicieli koalicji, którzy za rządów PiS krytykowali zakup.

– Miś to symbol MON i całego rządu PiS, a jego prototypem jest Bartłomiej Misiewicz. Nic dziwnego, że teraz ministerstwo będzie takie "Misie Pisie" rozdawać jako swój gadżet – oburzał się Krzysztof Brejza z PO. – Te misie staną się symbolem obecności Bartłomieja Misiewicza w MON. Każdy, kto chciałby zapomnieć ten żenujący spektakl, jaki były już rzecznik MON zafundował Polakom, będzie mógł spojrzeć na jednego z tych 1,2 tys. misiów i przeżyć to jeszcze raz – mówił inny polityk PO, Borys Budka. Niektóre media zaczęły pisać o "misiowej aferze".

Krytykowali, teraz robią to samo

Okazuje się jednak, że pluszaki kupowane były też wcześniej, czyli również w okresie, gdy szefami ministerstwa obrony byli politycy PO. "Pluszowe misie zamawiane przez Ministerstwo Obrony Narodowej od około dziesięciu lat znajdują się w katalogu gadżetów promocyjnych MON i są zamawiane z myślą o dzieciach. Zabawki są ofiarowane przez kierownictwo MON oraz żołnierzy, którzy odwiedzają dzieci m.in. w przedszkolach, szkołach i szpitalach. Misie rozdawane są także dzieciom weteranów i tym, które straciły mamę lub tatę żołnierza" – komentowała mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz, ówczesna rzecznik prasowy MON.

Wydział Medialny Departamentu Komunikacji i Promocji MON nie odpowiedział na pytania "Rzeczpospolitej" o to, z jaką częstotliwością resort kupuje takie zabawki, jednak przyznał, że "zakupy misia Wojtka są dokonywane od co najmniej 2012 r. i stały się już symbolicznym gadżetem MON".

Czytaj też:
Poseł KO o sędziach Trybunału Konstytucyjnego: Ryczące PiS-iory

Źródło: rp.pl
Czytaj także