Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", nowelizacja przepisów ma uprościć potwierdzanie znajomości języka polskiego i ograniczyć biurokrację, która w ubiegłym roku skutecznie zablokowała wielu kandydatom drogę na uczelnie.
Już nie będzie tak restrykcyjnie
Jak przypomina dziennik, jeszcze niedawno zasady były bardzo restrykcyjne. Kandydaci musieli udowodnić znajomość języka wykładowego na poziomie co najmniej B2, niezależnie od wcześniejszego wykształcenia. W praktyce oznaczało to, że egzamin musiały zdawać także osoby po studiach licencjackich w języku polskim. Uczelniom odebrano przy tym możliwość samodzielnej oceny kompetencji językowych. Zastąpiła ją zamknięta lista dokumentów określona w przepisach, a szczegółowe wytyczne pojawiły się dopiero w trakcie rekrutacji.
Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", z rekrutacji odpadały osoby z Kartą Polaka, polską maturą, a nawet doświadczeniem studiowania po polsku. Problemem była też ograniczona liczba egzaminów certyfikatowych, organizowanych tylko kilka razy w roku, mimo rosnącej liczby chętnych.
Zmiana kursu jeszcze przed rekrutacją
Teraz rząd próbuje uporządkować sytuację. Przyjęta przez parlament nowelizacja ustaw o języku polskim oraz o Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej ma wejść w życie jeszcze przed tegorocznym naborem. Kluczowa zmiana dotyczy dokumentów potwierdzających znajomość języka. Polska matura ma być uznawana za poziom B2, choć wcześniej przypisywano jej poziom B1. Na tym samym poziomie będą też traktowane świadectwa ukończenia polskiej szkoły za granicą, zagraniczne matury z języka polskiego oraz dyplomy studiów licencjackich ukończonych po polsku.
Wyższe stopnie wykształcenia będą oznaczały wyższe kompetencje językowe. Studia magisterskie jako C1, doktorat jako C2. W praktyce oznacza to, że część kandydatów uniknie dodatkowego egzaminu.
Zmiany pojawiają się w momencie spadku liczby zagranicznych studentów. W roku akademickim 2024/2025 było ich 108,6 tys., obecnie liczba ta spadła poniżej 100 tys. Stanowią około 7,5 proc. wszystkich studentów w Polsce.
Czytaj też:
Gruzini deportowani z Polski. Wśród zarzutów kradzieże i pobiciaCzytaj też:
Rząd zamknie furtkę dla migrantów? Zapowiada koniec pracy bez wiz
