"Łowcy cieni", węgierskie służby i CIA. Nowe informacje ws. Ziobry

"Łowcy cieni", węgierskie służby i CIA. Nowe informacje ws. Ziobry

Dodano: 
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Do przejęcia Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego na Węgrzech gotowi byli "Łowcy cieni", ale mogli zostać oszukani przez służby węgierskie lub agentów CIA – podaje "Gazeta Wyborcza".

Według źródeł "GW" w polskiej policji, "w stanie gotowości do przejęcia Ziobry i Romanowskiego" był Wydział Operacji Pościgowych Centralnego Biura Śledczego. To słynni "Łowcy cieni" – grupa funkcjonariuszy specjalizujących się w odnajdywaniu przestępców poszukiwanych przez prokuraturę.

Jednak "Łowcy cieni" nie weszli do akcji, albo ich agenci zostali "oszukani" przez tych, którzy pomogli byłemu ministrowi sprawiedliwości i jego zastępcy opuścić Węgry – twierdzi gazeta. W innej wersji ewakuację polityków do Stanów Zjednoczonych nadzorowali agenci CIA.

"Wszyscy rozmówcy wskazują na służby węgierskie – przynajmniej w części nadal lojalne wobec reżimu Viktora Orbana, albo na amerykańską CIA. Bo jeśli o ewakuacji Ziobry i Romanowskiego do USA zadecydował rząd amerykański, to CIA musiało nadzorować tę operację" – czytamy w tekście.

Ziobro przeniósł się z Węgier do USA. Jaka była rola Agencji Wywiadu?

Wcześniej "Wyborcza" podała, że w MSZ i Prokuraturze Krajowej pojawiły się pretensje do Agencji Wywiadu, która miała "pilnować" na Węgrzech Ziobry i Romanowskiego. Oficer łącznikowy AW zapewniał, że tuż po przejęciu władzy przez Petera Magyara Węgrzy cofną politykom PiS prawo do azylu, przyznane im za rządów Orbana.

"Taka decyzja miała unieważnić ich tzw. paszporty genewskie, czyli dokumenty pozwalające podróżować po całym świecie. Jednak nic takiego się nie wydarzyło, a strona polska o ucieczce dowiedziała się z mediów" – napisał dziennik. Po publikacji artykułu z redakcją "GW" skontaktowały się trzy osoby "z wysokiego szczebla służb oraz dyplomacji", które wzięły w obronę Agencję Wywiadu.

Gra służb w Budapeszcie

Rozmówcy "Wyborczej", którzy zastrzeli sobie anonimowość, tłumaczyli, że AW nie posiada na Węgrzech oficera łącznikowego i nikt nie jej zlecał żadnych działań wobec Ziobry i Romanowskiego. Jak dodali, "szaleństwem byłoby narażanie funkcjonariuszy wywiadu na starcie i możliwą dekonspirację wobec służb węgierskich".

"Polski wywiad nie ma na Węgrzech oficera łącznikowego, ale w ambasadzie w Budapeszcie jest attaché wojskowy w stopniu pułkownika. W dyplomacji jest to stanowisko powiązane z wywiadem. Jest tam również oficer łącznikowy policji. Obaj muszą mieć kontakty z siatką informatorów AW na Węgrzech, bo tak działa to na całym świecie" – wskazano w artykule.

Czytaj też:
Nawrocki pomoże w ekstradycji Ziobry? Rzecznik prezydenta odpowiada

Opracował: Damian Cygan
Źródło: Gazeta Wyborcza
Czytaj także