Pożar w zakładzie produkującym drony. Nowe informacje o sprawcy

Pożar w zakładzie produkującym drony. Nowe informacje o sprawcy

Dodano: 
Służby ustalają przyczyny pożaru na terenie zakładu Grupy WB w Skarżysku-Kamiennej
Służby ustalają przyczyny pożaru na terenie zakładu Grupy WB w Skarżysku-Kamiennej Źródło: PAP / Adam Kumorowicz
Napływają nowe informacje ws. pożaru w zakładzie produkującym drony. Wynika z nich, że sprawca wtargnął na teren fabryki przez ogrodzenie. Zauważyła go jedna z pracownic i wszczęła alarm.

W nocy z 30 na 31 sierpnia doszło do pożaru na terenie zakładu WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej. Ogień pojawił się po północy, kiedy firma była nieczynna. Na miejscu miało dojść do podpalenia. Prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku dopuszczenia się przestępstwa o charakterze terrorystycznym poprzez podłożenie ładunku z łatwopalnymi materiałami. Według wstępnych ustaleń śledczych, sprawca mógł działać na zlecenie obcego wywiadu.

Świętokrzyska policja powołała grupę specjalną, która zbada okoliczności zdarzenia. Zespół ma przeanalizować zabezpieczone ślady i materiały oraz wszystkie wersje wydarzeń. Pracami pokieruje inspektor Jacek Cholewa, zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Kielcach, który nadzoruje pion kryminalny. Zespół będzie ściśle współpracować z innymi służbami i specjalistami.

WB Electronics jest największą prywatną firmą zbrojeniową w Polsce. Przedsiębiorstwo zajmuje się m.in. produkcją części i systemów wykorzystywanych w bezzałogowych statkach powietrznych. W zakładzie w Skarżysku-Kamiennej powstają m.in. struktury kompozytowe oraz elementy sterowania dla dronów używanych przez polskie i ukraińskie wojsko.

Pożar w fabryce. Nowe informacje o sprawcy

Według doniesień Radia Eska, domniemanego podpalacza zauważyli pracownicy zakładu. Miały go też zarejestrować kamery monitoringu. Zamaskowany mężczyzna wtargnął na teren fabryki przez ogrodzenie. Jedna z pracownic wszczęła alarm. Sprawca zdążył wyjąć z plecaka butelki z benzyną, rozlać ich zwartość i podpalić zapalniczką. Nie zdążył jednak wykorzystać całej zawartości plecaka. Po tym, gdy wzniecił ogień, rzucił się do ucieczki.

"Taki bieg zdarzeń nie pozostawia wątpliwości, że pożar w firmie był podpaleniem. Służby próbują ustalić tożsamość sprawcy i to, na czyje zlecenie mógł działać. Jak przekazują nam nasi rozmówcy, od wczoraj trwa intensywna analiza monitoringów w całej okolicy" – wskazało Radio Eska.

Czytaj też:
Pożar w fabryce części do dronów. Minister przekazał nowe informacje

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: Radio Eska
Czytaj także