Maciej Berek, były minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu i jeden z najbliższych współpracowników premiera Donalda Tuska, został 4 września wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jego kandydatura budziła ogromne kontrowersje m.in. ze względu na wcześniejszą pracę w administracji rządowej oraz wątpliwości dotyczące spełnienia wymogu co najmniej dziesięcioletniego wykonywania zawodu radcy prawnego.
Sam Berek przekonuje, że jako radca prawny przepracował 17 lat. Przed wyborem przez Sejm przedstawił zaświadczenie Okręgowej Izby Radców Prawnych, z którego wynika, że wykonywał zawód m.in. w latach 2006-2009 oraz od 2012 r. do chwili obecnej.
Kancelaria Prezydenta chce wyjaśnień ws. Berka
– Dziś zostało wysłane pismo do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego z pytaniami dotyczącymi procedowania formalnie kandydatury Macieja Berka. Są gigantyczne wątpliwości co do tego, czy pan Berek ma 10-letni staż jako radca prawny – oświadczył w środę w Polsat News szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Podkreślił, że jeśli Berek nie spełnia wymagań formalnych, to jego kandydatura w ogólne nie powinna być procedowana. – Tu nie chodzi o to, czy jest wpisany jako radca prawny, tylko czy wykonywał ten zawód – wyjaśnił.
Zdaniem Boguckiego, Kancelaria Sejmu powinna przedstawić informacje, jakie dokumenty przedstawił Berek oraz jak te dokumenty zostały zweryfikowane. Jak wskazał, jeżeli były już minister rzeczywiście wykonywał zawód radcy prawnego, to "muszą być jakieś umowy, np. cywilne, musi mieć jakieś zlecenia".
– Jeżeli potwierdziłoby się, że pan minister Berek nie posiada stażu wymaganego do tego, żeby być sędzią TK, to nie ma możliwości odebrania ślubowania od osoby, która nie spełnia elementarnego, podstawowego, fundamentalnego, wyjściowego warunku – zaznaczył szef Kancelarii Prezydenta.
Czytaj też:
"Wykonywanie zawodu radcy prawnego" jako wymóg do objęcia stanowiska sędziego TK – problem wykładni prawa Czytaj też:
Prof. Zoll: W sprawie Berka prezydent nie jest potrzebny
