Książki wartościowej, potrzebnej i ciekawej, ale niebędącej biografią twórcy tego wszystkiego, co najlepsze w polskim powojennym kabarecie, musicalu, w piosence literackiej, a generalnie w rozrywce: inteligentnej, kulturalnej, na poziomie tak wysokim, że dziś wydaje się on niemożliwy do osiągnięcia.
Roman Dziewoński, syn Edwarda Dziewońskiego „Dudka”, sporządził monografię twórcy i jego niezliczonych dokonań artystycznych, przybliżając wydarzenia zapomniane lub mniej ważne, a także mniej udane. Choć nawet w tych, powiedzmy, nienajszczęśliwszych dokonaniach Młynarskiego widać było wielką klasę tego niezwykłego człowieka, który niczego nie potrafił zrobić na pół gwizdka i pewnie dlatego solą w oku stali mu zawsze – jak śpiewał w jednej z piosenek – faceci owładnięci jedną myślą: „Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie, co by tu jeszcze”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
