Niezawisłość

Niezawisłość

Dodano:   /  Zmieniono: 

Hulając po Internecie, natknąłem się na wypowiedź pana premiera, którą pozwolę sobie zacytować: „Będziemy starali się wpłynąć zarówno na policję, jak i prokuraturę i – w ramach naszych możliwości – na sądy, aby przede wszystkim surowo i możliwie natychmiast karać tych, którzy używają przemocy”. Słowa te były reakcją Słońca Peru na bijatykę pomiędzy jego meksykańskimi braćmi a grupą chorzowskich kibiców, która miała miejsce na gdyńskiej plaży.

O ile wpływ na policję – a w szczególności na jej kształt organizacyjny – nie powinien być wynikiem „starania się”, ale raczej jest obowiązkiem premiera (jako zwierzchnika ministra spraw wewnętrznych), o tyle już deklarowanie chęci „wpływania” na sądy i prokuraturę było dla mnie zaskoczeniem. I to w pewnym sensie miłym zaskoczeniem, bo premier poprzez swój komunikat uwiarygodnił od dawna głoszoną przeze mnie tezę, że konstytucja „Kwacha” – a przede wszystkim zapisana w niej ordynacja wyborcza – daje tak silną pozycję Wodzowi zwycięskiej partii, że automatycznie staje pod znakiem zapytania trójpodział władz w państwie.

Identycznie jak za komuny, gdzie I sekretarz zawłaszczał absolutnie całe państwo, tak i dziś w rączkach jednego Wodza (jeszcze Tuska, a wkrótce zapewne Kaczyńskiego) jest wszystko: i władza wykonawcza, i ustawodawcza, i sądownicza. Pozycja Wodza zwycięskiej partii jest tak absolutna (dzięki postkomunistycznej konstytucji), że spokojnie, na każdą okoliczność, zapytanie, konferencję prasową itp. powinien on mieć jedną formułkę do wyrecytowania: „Jestem wszechmocny i stoję ponad wszystkim, panie redaktorze. Wszelkie instytucje państwa, ich działanie i kształt zależą ode mnie. Robię, co chcę: daję i zabieram. Ja, Alfa i Omega, Początek i Koniec... Wybraliście mnie, więc wychwalajcie Imię Moje albo morda w kubeł, bo zniszczę” .

W Polsce od dawna już niezawisłość sądów i prokuratury jest fikcją. Fikcją w sensie ustrojowym, bo w praktyce sędziowie i prokuratorzy robią to, co im się żywnie podoba. I w tym względzie są rzeczywiście „niezawiśli”. A zwykły Obywatel może im nadmuchać. Byleby tylko szli zgodnie z Jedynie Słuszną Linią, wytyczoną przez Wodza zwycięskiej partii. Mogę się więc założyć, że skazani zostaną chorzowianie, a Meksykanie przeproszeni. Wyrok już bowiem zapadł. Na konferencji prasowej Słońca Peru, Wielkiego Brata Azteków (i Angeli Merkel oczywiście).

Autor: Paweł Kukiz
 0
Czytaj także