"Ja to wiedziałem przed aferą". Bosak uderza w premiera

"Ja to wiedziałem przed aferą". Bosak uderza w premiera

Dodano: 13
Lider Konfederacji, poseł Krzysztof Bosak podczas konferencji prasowej
Lider Konfederacji, poseł Krzysztof Bosak podczas konferencji prasowej / Źródło: PAP / Piotr Polak
To że premier Morawiecki steruje państwem z prywatnego maila, to ja wiedziałem przed aferą – powiedział jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak.

Poseł Konfederacji Krzyszof Bosak w rozmowie z Radiem Wrocław odniósł się do afery e-mailowej. Według najnowszych informacji podanych przez rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego Stanisława Żaryna, zaatakowanych zostało ponad 4 tysiące adresów e-mail funkcjonujących w polskich serwisach poczty elektronicznej.

"Nonaszalancja i brak odpowiedzialności"

Zapytany, co pokazała nam ta afera, Bosak wymienił nonszalancję, brak odpowiedzialności, a także nie przestrzeganie zasad przez polityków do samej góry włącznie. Poseł tłumaczył, że nie jest to jedynie kwestia ministra Michała Dworczyka, którego wiadomości ujrzały światło dzienne.

– To jest również problem premiera Morawieckiego i właściwie całego jego otoczenia. Oni stworzyli coś w rodzaju państwa równoległego. Konsultują decyzje nie ze współpracownikami z kancelarii premiera, czy z klubu Prawo i Sprawiedliwość, tylko z bliskimi sobie ludźmi ze spółek Skarbu Państwo, rządowych agencji, których znają po linii towarzyskiej czy społecznej. Robią to wszystko na prywatnych mailach po to, żeby na tych publicznych nie pozostawał ślad – tłumaczył poseł.

"Dworczyk niestety ma rację"

Bosak zwracał także uwagę na brak procedur w rządzie. – Takie rzeczy jak robocza korespondencja powinny być uregulowane procedurami, być może nawet prawem, żeby polityk, który złamie te procedury mógł po prostu odpowiedzieć – wskazał.

Odnosząc się do zapewnień szefa KPRM, że prawa nie złamał, polityk przyznał, że "niestety ma rację". Podkreślił, że żadne prawo takich kwestii nie reguluje, więc wiadomo, że "jeżeli politycy nie są zobowiązani przepisem prawa to robią to po swojemu i zachowują się nonszalancko". – Tam w tej korespondencji jasno widać, że np. część urzędników postępowała zgodnie z dobrymi zwyczajami, tzn. wysyłała dokumenty do pana Dworczyka na jego mail służbowy i on natychmiast to przesyłał na swój prywatny mail, po to żeby dalej to nieoficjalnie konsultować – dodał.

Wiceprezes Ruchu Narodowego stwierdził ponadto, iż nie jest istotne który mail został sfabrykowany po to żeby w Polsce wprowadzić większe zamieszanie. – Dlatego że te zwyczaje, o których ja mówię, to ja znam z mojego kontaktu z politykami obozu rządzącego. To że premier Morawiecki steruje państwem z prywatnego maila, to ja wiedziałem przed aferą – oświadczył.

Hakerzy uderzyli w rząd

W środę 16 czerwca odbyło się się niejawne posiedzenie Sejmu dotyczące ataków hakerskich. Z kolei dwa dni później w specjalnym oświadczeniu wicepremier, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński poinformował, że najważniejsi polscy urzędnicy, ministrowie, posłowie różnych opcji politycznych byli przedmiotem ataku cybernetycznego.

"Analiza naszych służb oraz służb specjalnych naszych sojuszników pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że atak cybernetyczny został przeprowadzony z terenu Federacji Rosyjskiej. Jego skala i zasięg są szerokie" – czytamy w komunikacie podpisanym wiceprezesa Rady Ministrów.

Czytaj też:
"Nie mówiłem o tym wcześniej". Bosak zdradził, dlaczego Staroń nie przyszła na debatę
Czytaj też:
"Tu mamy dowody". Sikorski: Bardziej niż o zdrowie Polaków, martwili się o słupki

Źródło: Radio Wrocław
+
 13
Czytaj także