Zatrzymanie Ziemkiewicza. Nie będzie zdecydowanej reakcji MSZ

Zatrzymanie Ziemkiewicza. Nie będzie zdecydowanej reakcji MSZ

Dodano: 27
Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie
Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie / Źródło: PAP/Leszek Szymański
Jak informuje "Rzeczpospolita", polskie MSZ nie zamierza kontynuować sprawy sobotniego zatrzymania publicysty "Do Rzeczy" na londyńskim lotnisku.

W sobotę Rafał Ziemkiewicz został zatrzymany przez brytyjskie służby. Do szokujących wydarzeń doszło na lotnisku Heathrow. Publicysta "Do Rzeczy" wylądował dzisiaj w Wielkiej Brytanii, gdzie towarzyszył córce, która miała rozpocząć naukę na Oxfordzie.

Brytyjskie służby przepuściły żonę i córkę Ziemkiewicza, ale jego samego zatrzymały. Po kilku godzinach bez podania powodu publicysta został zatrzymany. Z naszych informacji wynika, że Ziemkiewiczowi odebrano leki, dokumenty i telefon.

Z dokumentu wydanego przez brytyjski Urząd do Spraw Cudzoziemców wprost wynika, że Ziemkiewicz został zatrzymany z powodu... głoszonych poglądów politycznych.

Sam publicysta odniósł się do powodów zatrzymania w wywiadzie udzielonym naszemu portalowi. Jak wskazywał, za całym incydentem stały osoby w Polsce.

Na informację o zatrzymaniu Ziemkiewicza zareagował wiceminister spraw zagranicznych. Szymon Szynkowski vel Sęk zapowiedział, że jeszcze w tym tygodniu spotka się z ambasador Wielkiej Brytanii, aby wyjaśnić sprawę zatrzymania publicysty na lotnisku Heathrow.

Nie będzie eskalacji

Tymczasem jak informuje "Rzeczpospolita" decyzja wiceministra MSZ nie zyskała aprobaty u szefa resortu Zbigniewa Raua. Jak donosi gazeta, Szynkowski vel Sęk miał działać jedynie „z własnej inicjatywy", a nie w ramach skoordynowanego stanowiska MSZ.

Jak podkreślono, Polsce zależy na dobrych relacjach z Wielką Brytanią. – Staramy się ułożyć jak najbliższe relacje z Brytyjczykami po ich wyjściu z Unii – podkreślają źródła dyplomatyczne.

Wezwanie ambasadora kraju do placówki MSZ jest uznawane w świecie dyplomacji za zdecydowaną reakcję. Jak informuje "Rz" sformułowanie użyte przez polskiego wiceministra („by upewnić się, że wolność słowa należy do katalogu brytyjskich wartości") uznano za ofensywne.

Czytaj też:
"Radość lewactwa jest nie tylko wredna, ale i głupia". Mocne słowa Ziemkiewicza
Czytaj też:
"Unijni hucpiarze pouczają Polskę, a sami mają sporo za uszami"
Czytaj też:
Sprawa Ziemkiewicza ma drugie dno? Przypominamy niewygodne fakty dot. Rupy Huq

Źródło: Rzeczpospolita
 27
Czytaj także