W niedzielę wieczorem głowa czeskiego państwa udzieliła wywiadu telewizji CNN Prima News, w którym stwierdził, że nie obawia się rosyjskiego ataku na Ukrainę i uważa wzmocnienie wschodniej flanki NATO za nieuzasadnione.
– Nie podzielam obaw przed możliwym rosyjskim atakiem na Ukrainę – stwierdził dodając, że jest przeciwny wysłaniu czeskiego wojska na wschód.
Prezydent Zeman często oskarżany jest nie tylko o rusofilię, ale też prochińskość. Jak przypomina portal euravtiv.pl, ostatnio zademonstrował to przesyłając noworoczne życzenia "swojemu przyjacielowi" XI Jinpingowi. Tymczasem przedstawiciele rządu Petera Fiali zdecydowali się zbojkotować odbywające się właśnie w Pekinie Igrzyska Olimpijskie.
W przyszłym roku Czesi będą wybierać nowego prezydenta, obecnie nie wiadomo jednak, kto w nich wystartuje.
Dwugłos z Pragi
Na słowa Zemana zareagował szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba. Minister stwierdził, że prezydent bezskutecznie próbuje zaszkodzić czesko-ukraińskim stosunkom. Dodał, że cieszy się na rychłe spotkanie ze swoim czeskim odpowiednikiem Janem Lipavskim, który - zdaniem Kułeby - reprezentuje "odpowiedzialny" rząd.
Gabinet Petera Fiali udzielił konkretnego wsparcia Kijowowi przekazując mu amunicję jeszcze w zeszłym miesiącu. Premier oznajmił, że kraj szykuje się na możliwy odwet ze strony Moskwy w postaci m.in. cyberataków, wstrzymania dostaw gazu czy wzmożenia aktywności rosyjskiego wywiadu. Jak stwierdził, Czechy chcą "dyplomatycznego rozwiązania" kryzysu, ale są też przygotowane "na najgorsze scenariusze".
Czytaj też:
"To było dla rządu nie do pomyślenia". Turów i Ukraina tematami podcastu premieraCzytaj też:
"Pioruny" dla Ukraińców. Polska podbija stawkę
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
