Minister edukacji zdrowotnej Barbara Nowacka chce doprowadzić do tego, aby edukacja zdrowotna stała się przedmiotem obowiązkowym. Wskazuje tu na jeszcze 2026 rok.
Edukacja zdrowotna jednak przedmiotem obowiązkowym? Nowacka odpowiada
Do edukacji zdrowotnej szefowa resortu edukacji odniosła się w wywiadzie dla portalu Interia. Pytana, co się musi stać, aby stała się ona przedmiotem obowiązkowym Barbara Nowacka odparła wprost, że potrzebna jest tu decyzja polityczna.
– Tu akurat nie jest potrzebny podpis prezydenta, wystarczy rozporządzenie – zauważyła, dodając, że potrzebna jest zatem zgoda społeczna.
– Spotykam się niebawem z Naczelną Izbą Lekarską, rozmawiam z organizacjami pozarządowymi, organizacjami pacjenckimi. Po pół roku funkcjonowania edukacji społeczeństwo już wie, co to za przedmiot i jak wiele mitów było wokół tego przedmiotu. Wszyscy widzą, że uczą go wykwalifikowani nauczyciele. Jesteśmy otwarci na negocjacje – powiedziała.
Nowacka: Kwestie zdrowia stają się dla prawicy nowym gender
Dopytywana, czy chodzi o negocjacje z Polskim Stronnictwem Ludowym i Polską 2050, minister edukacji podkreśliła, że "z każdym". Przyznała tu, iż złości ją, że w kwestii edukacji zdrowotnej "z rozsądkiem i wiedzą mogłyby wygrać kłamstwa, kołtuństwo i półprawdy". – Widzę, że kwestie zdrowia stają się dla prawicy nowym gender. Kto budował się na zaprzeczaniu pandemii? To są dokładnie ci sami ludzie, którzy protestowali przeciwko edukacji zdrowotnej. Widać pole politycznego sporu. Ale czy po pół roku funkcjonowania tego dobrego przedmiotu dzieci mają być zakładnikami tego konfliktu? – mówiła.
Barbara Nowacka oświadczyła, że zależy jej na tym przedmiocie. – Bardzo – podkreśliła.
W wywiadzie padło również pytanie o to, kiedy – w przypadku powodzenia negocjacji – można spodziewać się zmian w tym zakresie. Czy jest szansa, że będzie to już wrzesień tego roku?
– Zobaczymy, w jakiej formule, ale tak, 2026 rok – potwierdziła.
Przypomnijmy, że wprowadzenie edukacji zdrowotnej jako przedmiotu dobrowolnego zakończyło się frekwencyjną klapą. Chęć uczestnictwa w zajęciach zadeklarowało zaledwie 920 tysięcy uczniów, a więc zaledwie 30 proc.
Czytaj też:
Odszkodowanie za reformę edukacji? Rodzice żądają 2 milionów złotychCzytaj też:
Szkoła ma ukraść nam dzieci. MEN nie rezygnuje z niebezpiecznych planówCzytaj też:
Edukacja zdrowotna obowiązkowa? Resort Nowackiej coraz bliżej decyzji
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
