Tedros Adhanom Ghebreyesus w rozmowie z BBC zaznaczył, że pomoc Ukrainie jest "bardzo ważna", ponieważ "wpływa na cały świat". – Ale prowincja Tigray w Etiopii, Jemenie, Afganistanie czy Syrii nie cieszy się taką samą uwagą – mówił szef WHO.
Ghebreyesus: Bardzo trudno to zaakceptować, ale to się dzieje
Zdaniem urzędnika na pomoc innym krajom przeznacza się "tylko niewielką część tego", co na Ukrainę. – Nie wiem, czy świat naprawdę przykłada taką samą wagę do życia czarnych i białych– zwracał uwagę Ghebreyesus.
– Muszę być szczery. Świat nie traktuje rasy ludzkiej w ten sam sposób. Niektórzy są bardziej równi od innych. Kiedy to mówię, sprawia mi to ból. Bardzo trudno to zaakceptować, ale to się dzieje – przekonywał szef WHO. Przypomniał, że według Organizacji Narodów Zjednoczonych etiopska prowincja Tirgay "potrzebuje 100 ciężarówek dziennie z ratującymi życie dostawami humanitarnymi".
Wojna domowa w Etiopii
W Etiopii od ponad roku trwa wojna domowa pomiędzy władzami w Addis Abebie a bojówkami z północnego regionu Tigraj, które dążą do zyskania większej autonomii swojego regionu. Główną siłą w Tigraju jest TPLF (Ludowy Front Wyzwolenia Tigraju).
"Organizacje międzynarodowe nie kryją oburzenia łamaniem praw człowieka w tym ogarniętym wojną kraju wschodniej Afryki. Do potrzebujących nie dociera żywność, leki i artykuły podstawowej potrzeby" – pisał na początku roku Vatican News.
– Organizacje pomocowe zawiesiły swoje działania w rejonie północno-zachodniego Tigraju ze względu na ciągłe zagrożenie atakami dronów – informowało w styczniu tego roku Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej.
Czytaj też:
Wiceszef gabinetu Zełenskiego apeluje do Zachodu: Potrzebujemy więcej broniCzytaj też:
Turcja przyłączy się do sankcji wobec Rosji. Pod jednym warunkiem
