Taktyka "na sępa", czyli cztery dylematy Donalda Tuska
  • Piotr SemkaAutor:Piotr Semka

Taktyka "na sępa", czyli cztery dylematy Donalda Tuska

Dodano: 
Przewodniczący PO Donald Tusk
Przewodniczący PO Donald Tusk Źródło:PAP / Mateusz Marek
Donald Tusk lansuje dziś przede wszystkim "politykę sępa". Czeka, aż zimą dojdzie do katastrofy energetycznej, z przejęciem opowiada, jak szaleje inflacja i drożeje żywność. A jednocześnie unika odpowiedzi na pytanie, co on by zrobił, aby inflacji ukręcić łeb. Pytanie, jak zaprojektuje jesienną kampanię i jak rozłoży w niej akcenty.

Szef Platformy Obywatelskiej nie wyróżniał specjalnie daty 3 lipca. Nie było rocznicowej kolacji dla czołówki partii ani podsumowania ostatnich 12 miesięcy. Tusk nie miał najwyraźniej ochoty świętować pierwszej rocznicy swojego powrotu z Brukseli. O tej rocznicy jakoś dziwnie milczano także w zaprzyjaźnionych z opozycją mediach. Ale pośrednio Donald Tusk odniósł się do tej daty, organizując 2 lipca rozreklamowaną konwencję w Radomiu. Zaprezentował tam nową taktykę swojej partii na najbliższe miesiące. Z jednej strony uderzył mocno w PiS, oburzając się na rosnącą drożyznę i niegodne zarobki Polaków. Starał się wylansować nowe hasło: „Skończy się PiS, skończy się drożyzna”.

Dziwnym uzupełnieniem tego ukłonu w kierunku socjalnych lęków Polaków był atak na rząd w kostiumie obrony katolicyzmu. Tusk oburzał się, że PiS-owcy mają się za katolików, robią interesy z Kościołem, a jednocześnie w jego opinii „ich władza opiera się na pogardzie dla ludzi, kłamstwach i kradzieży”. I znów polityk z Sopotu wyrecytował starannie przygotowany slogan: „Wierzysz w Boga? Nie głosujesz na PiS!”.

Niedługo po radomskiej konwencji pracownia Kantar ogłosiła sondaż, rozreklamowany w mediach jako „sensacyjny”. Platforma wyprzedzała w nim o jeden punkt procentowy PiS stosunkiem 27 proc. do 26 proc.

Dyrektor Kantar Public Urszula Krassowska tak komentowała te wyniki dla „Faktu”: „Przewaga największego opozycyjnego ugrupowania jest minimalna, ale zmiana lidera rankingu ma symboliczne znaczenie. Można powiedzieć, że ta zmiana była spodziewana, była kwestią czasu, bo wiele czynników ją uzasadnia, m.in. galopująca inflacja, wzrost cen, drożyzna, polityka Narodowego Banku Polskiego, problemy dotyczące węgla i paliw”.

Sondaż wprowadził publicystów kibicujących Platformie w nastrój euforii. Agnieszka Kublik na łamach „Gazety Wyborczej” przypominała, że ostatni raz PiS za PO w sondażach był w kwietniu 2015 r. W Polsacie politolog prof. Radosław Markowski komplementował Kantar jako ośrodek, który „dobrze radzi sobie z przewidywaniami, co w trawie piszczy”. Markowski uznał badania za ważny sygnał dla opozycji. „Musi ona przemyśleć, czy ten minimalistyczny cel, jakim było zwycięstwo w wyborach i odsunięcie PiS od władzy, nie jest za mało ambitny. Niektórym obywatelom marzy się konstytucyjna większość opozycji” – mówił wy- raźnie zaaferowany profesor. Czas szybko zweryfikował sondaż pracowni Kantar.

W dwóch kolejnych lipcowych sondażach IBRiS, Research Partners oraz Social Changes wyniki wróciły do tradycyjnego poziomu, w którym rządząca partia wyraźnie wyprzedza PO o ok. 8–11 pkt. proc. W badaniu IBRiS (2 sierpnia) stosunek PiS od PO wynosił odpowiednio 34,9 proc. do 27,7 proc., a w sondażu Research Partners (4 sierpnia) – 38,8 proc. do 25,8 proc. Powrót do sondażowej normy wzmocniło jeszcze badanie firmy Social Changes z 6 sierpnia – 38 proc. dla PiS i 27 proc. dla PO. Powraca więc nienowy kłopot Tuska – niezdolność do przebicia szklanego sufitu na poziomie 25–27 proc. Pytanie, jak w tej sytuacji lider Platformy zaprojektuje jesienną kampanię i jak rozłoży w niej akcenty. Sprawdźmy też, co radzą mu jego publicystyczni kibice z obozu sierot po III RP.

Artykuł został opublikowany w 33/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także