Ostatnie dni Morawieckiego? Nieoficjalnie: Jest kandydat na premiera

Ostatnie dni Morawieckiego? Nieoficjalnie: Jest kandydat na premiera

Dodano: 15
Mateusz Morawiecki, premier
Mateusz Morawiecki, premier Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera / Domena publiczna
Media nieoficjalnie poinformowały, że w piątek ma dojść do głosowania, czy premier Mateusz Morawiecki pozostanie na stanowisku szefa rządu.

Po tym, jak w zeszły czwartek media informowały o ostrym starciu na posiedzeniu PiS pomiędzy premierem Mateuszem Morawieckim a wicepremierem Jackiem Sasinem, nie ustają spekulacje na temat ewentualnych zmian w rządzie. We wtorek Radio ZET dotarło do informacji na temat zaplanowanego na piątek posiedzenia Komitetu Politycznego PiS, na którym ma dojść do głosowania, czy Morawiecki pozostanie na stanowisku szefa rządu.

Według nieoficjalnych informacji, w przypadku odsunięcia Morawieckiego, nową premier zostanie obecna marszałek Sejmu, Elżbieta Witek. Na czwartek zaplanowano z kolei wyjazdowe posiedzenie klubu PiS. Jak podało Radio ZET, może na nim dość do odwołania Michała Dworczyka z funkcji szefa Kancelarii Premiera. Miałoby to wynikać z tzw. afery mailowej, która obciąża politycznie m.in. premiera Morawieckiego.

"Mogą polecieć głowy"

W zeszły czwartek, 22 września, media poinformowały o ostrej wymianie zdań pomiędzy Morawieckim a Sasinem. "Na dzisiejszym posiedzeniu władz PiS doszło do otwartego starcia wicepremiera Jacka Sasina z premierem Mateuszem Morawieckim" – podał nieoficjalnie portal Onet. Powód sporu? Problemy z zakupem węgla i wysokie ceny energii. – Jest gorąco. Mogą polecieć głowy – przekazał informator z otoczenia kierownictwa PiS.

"Szef rządu został zaatakowany przez Sasina na (...) posiedzeniu władz PiS" – czytamy. — W partii nigdy nie było takiej złości na Morawieckiego. Ludzie mają problem z zakupem węgla, a on jeździ po Polsce i przecina wstęgi — przekonywał człowiek ze środowiska wicepremiera.

Onet opisuje, że "Morawiecki nie pozostał dłużny i oskarżył Sasina o to, że niewiele robi, by obniżyć ceny surowców". – Przecież to Sasin nadzoruje spółki energetyczne. Posłowie w terenie są wściekli, bo z samorządów dostają informacje o drastycznie rosnących cenach za energię czy gaz. Sasin nic z tym nie robi – mówił stronnik szefa rządu.

Czytaj też:
Nieoficjalnie: Wkrótce Dworczyk odejdzie z rządu
Czytaj też:
Sasin: PGE Paliwa i Węglokoks sprowadzą 11,2 mln ton węgla do końca roku

Źródło: Radio Zet / Onet
 15
Czytaj także