„Krew na rękach” – reaktywacja skryptu
  • Rafał A. ZiemkiewiczAutor:Rafał A. Ziemkiewicz

„Krew na rękach” – reaktywacja skryptu

Dodano: 
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Samobójcza śmierć syna posłanki PO jest przez jej partię cynicznie wykorzystywana do politycznej kampanii, która ma na celu… Właśnie – co właściwie?

Gdyby ktokolwiek zechciał obiektywnie prześledzić i zanalizować, co naprawdę pojawiało się w mediach na temat tragicznie zmarłego syna posłanki Filiks i pedofila, którego ofiarą padł, nie mógłby nie przyznać, że nie odbiegało to od powszechnego w Polsce standardu. Informując o pedofilu z PO, wykorzystującym dzieci partyjnej koleżanki, nad którymi powierzyła mu opiekę, nie podały Radio Szczecin ani media publiczne więcej informacji, niż w analogicznych sprawach pojawiało się w mediach lewicowo-liberalnych. Nawet mniej, bo te ostatnie, zainteresowane pedofilią głównie wtedy, gdy zarzuty padały wobec duchownych, bez skrępowania informowały w stylu:„W parafii w Ruszowie, Dolnośląskie, proboszcz Piotr M. wykorzystywał niepełnosprawną intelektualnie 10-latkę” (jeden z wielu podobnych leadów, ten akurat z gazeta.pl), co zwłaszcza w małych miejscowościach bez wątpienia stygmatyzowało ofiary bardziej niż formuła:„syn jednej ze znanych posłanek”(do „syna posłanki PO” zawęził tę identyfikację poseł PO Piotr Borys, co TVP Info udowodniła po wybuchu sprawy przypomnieniem stosownego nagrania).

Nawet jednak gdyby uznać, że Tomasz Duklanowski z Radia Szczecin w pogoni za pogrążającym PO newsem napisał o kilka słów za dużo, to i tak nie daje to prawa do twierdzenia, że targnięcie się przez chłopca na życie było skutkiem jego niedyskrecji; skądinąd wiadomo, że jego historia w internacie, w którym umieściła go matka, nie była dla nikogo tajemnicą, jak też to, że jeszcze przed publikacjami mediów przeszedł on przez dwie próby samobójcze. Nawet jednak, gdyby uznać, że publikacje owe wiązały się

Całość dostępna jest w 11/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także