W piątek marszałek Sejmu Elżbieta Witek wyznaczyła termin zgłaszania kandydatów do komisji ds. badania rosyjskich wpływów na bezpieczeństwo wewnętrzne w Polsce do wtorku, 29 sierpnia do godz. 20:00.
Przedstawiciele klubów opozycyjnych już wcześniej zapowiedzieli, że nie zgłoszą swoich przedstawicieli, a komisję nazywają "polowaniem na czarownice", "sądem kapturowym" i "lex Tusk".
Lewica zapowiada bojkot komisji
– Trzeba bojkotować komisję badającą rosyjskie wpływy, bo to jest wyłamywanie kręgosłupa demokracji na oczach medialnych – skomentował w programie "Fakty po Faktach" na antenie TVN24 przewodniczący klubu parlamentarnego Lewicy.
– To jest przede wszystkim nielegalne ciało, które ma w sposób permanentnie wyborczy sprawdzać polityków, żeby po prostu okładać ich bejsbolami, po to, żeby kampania wyborcza PiS się kręciła – stwierdził Krzysztof Gawkowski. – A jeżeli ktoś zostanie z naszych przyjaciół lewicowych poproszony, żeby tam stanął, to my będziemy namawiali, żeby nie stanąć – dodał.
Kamiński: Wyjaśnimy wpływy rosyjskie
Do sprawy odniósł się również Michał Kamiński. – Jako wspólny kandydat opozycji do Senatu mogę obiecać, w imieniu, jak sądzę, całej opozycji, że my z całą pewnością wpływy rosyjskie w Polsce wyjaśnimy – zapewnił wicemarszałek Senatu z ramienia PSL – Koalicji Polskiej.
Przypomnijmy, że prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz oświadczył, że ludowcy nie będą "legitymizowali ruskiej patokomisji tworzonej przez PiS". "Nie będziemy legitymizowali ruskiej patokomisji tworzonej przez PiS i nie zgłosimy do niej przedstawiciela. Po wygranych przez partie demokratyczne wyborach powołamy komisję prawa i sprawiedliwości, która rozliczy rządy PiS" – napisał polityk w mediach społecznościowych.
Czytaj też:
Najnowszy sondaż: KO goni PiS, zmiana na podiumCzytaj też:
Sobolewski: Komitet Wyborczy PiS złożył zażalenie na postanowienie sądu
