Piekło tranzycji

Piekło tranzycji

Dodano: 
Zmiana płci, zdjęcie ilustracyjne
Zmiana płci, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
Z Chloe Cole, ofiarą eksperymentów medycznych, działaczką na rzecz ochrony dzieci przed tranzycjami płciowymi rozmawia Piotr Włoczyk.

PIOTR WŁOCZYK: Czy po tym wszystkim, przez co pani przeszła, będzie pani w stanie urodzić dziecko?

CHLOE COLE: Ciężko powiedzieć. Właśnie przechodzę badania pod tym kątem. Żyję nadzieją, że ten medyczny eksperyment – bo do tego de facto sprowadzała się „terapia”, którą przeszłam – nie zniszczył mojej płodności. Już kilka miesięcy po odstawieniu testosteronu wrócił mój cykl, ale od tego czasu jest on bardzo nieregularny. Jednak zajście w ciążę to jedno, a donoszenie dziecka do porodu to zupełnie inna kwestia. Pytanie też, jak to wszystko odbije się na zdrowiu mojego dziecka. Ten temat to na razie w moim przypadku jedna wielka niewiadoma.

Czy cała ta potworna historia – „kuracja” testosteronem, wycięcie zdrowych piersi – wydarzyłaby się, gdyby dorastała pani w czasach, gdy media społecznościowe nie istniały albo dopiero raczkowały?

Nie mam żadnych wątpliwości, że to wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej i nie zostałabym okaleczona. Myślę, że treści, które trafiały do mnie za pośrednictwem mediów społecznościowych, były najważniejszym czynnikiem pchającym mnie w kierunku tranzycji.

Zaczęło się od poczucia, że jako dorastająca kobieta jestem „wybrakowana”, że moje ciało nie wygląda tak, jak powinno, i że być może byłabym szczęśliwsza, gdybym urodziła się w skórze chłopca.

Wywiad został opublikowany w 9/2024 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Rozmawiał: Piotr Włoczyk
Czytaj także