Badanie rosyjskich wpływów. Bryłka: Powinno się zacząć od von der Leyen

Badanie rosyjskich wpływów. Bryłka: Powinno się zacząć od von der Leyen

Dodano: 
Anna Bryłka, Konfederacja
Anna Bryłka, Konfederacja Źródło:PAP / Albert Zawada
Jeśli chcemy wyjaśnić rosyjskie wpływy to trzeba zacząć od von der Leyen – uważa Anna Bryłka, prawnik zajmująca się w Konfederacji m.in. polityką międzynarodową.

Rząd powołał komisję ds. rosyjskich i białoruskich wpływów w latach 2004-2024. Przewodniczącym komisji został gen. Jarosław Stróżyk, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW). Premier Tusk zapowiedział, że w przeciwieństwie do ekipy PiS, jej pracę mają przebiegać "bez cyrków i festiwali medialnych".

Rosyjskie wpływy. Bryłka: Szpiegów się łapie, a nie o tym twittuje

Tego typu zapewnieniom nie do końca dają wiarę politycy Konfederacji. W rozmowie na antenie TVP Anna Bryłka oceniła, że możemy znów mieć widowisko medialne. – PiS i Platforma urządzają zawody w szukaniu ruskich agentów. To był element kampanii PiS-u w 2023 roku, kiedy powoływano tą komisję. To jest element kampanii Platformy Obywatelskiej. Szpiegów po prostu się łapie, a nie o tym twittuje i robi konferencje prasowe – powiedziała kandydatka Konfederacji do Parlamentu Europejskiego.

– Sprawa jest bardzo ważna, ale zarówno oba obozy polityczne, PiSu i Platformy, zdają sobie sprawę, że ta polaryzacja, z którą teraz mamy do czynienia w każdym obszarze, jaki pojawi się w debacie publicznej, po prostu służy jednej i drugiej partii. Niestety jest mi bardzo przykro z tego powodu, dlatego, że jesteśmy dwa tygodnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i w debacie publicznej nie mamy ani jednego europejskiego tematu – powiedziała polityk.

Bryłka: Zacząć od von der Leyen

Bryłka nawiązała też do narracji brukselskiego establishmentu wyrażanej m.in. przez ubiegającą się o reelekcję na stanowisku szefowej Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Niemiecka polityk frakcji EPL opowiada podczas swoich wystąpień, że ugrupowania europejskiej prawicy – nazywanej przez jej środowisko polityczno-medialne "skrajną prawicą" to "przyjaciele Putina". Ursula von der Leyen z nazwy wymienia w tym kontekście niemiecką AfD, francuskie Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen czy właśnie Konfederację.

Z kolei przedstawiciele Konfederacji oceniają, że to właśnie politycy z unijnej frakcji von der Leyen są skompromitowani nie tylko bardzo szkodliwą dla Europy polityką imigracjonizm i klimatyzmu, ale także obecnością w swoich szeregach polityków prorosyjskich na przestrzeni ostatnich lat.

– Jeśli chcemy wyjaśnić rosyjskie wpływy, to powinniśmy zacząć od szefowej Komisji Europejskiej, pani von der Leyen. I jej decyzji, które wpływają na to, że wzmacnia się właśnie pozycja Rosji w Unii Europejskiej, np. Europejski Zielony Ład, który temu służy – powiedziała w TVP Anna Bryłka.

Czytaj też:
Kto nie za Unią Europejską, ten za Rosją?
Czytaj też:
Ursula von der Leyen zapowiada utworzenie agencji do walki z "dezinformacją"

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl / TVP / Konfederacja
Czytaj także