Rozmowy amerykańsko-rosyjskie w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej rozbudziły spekulacje na temat zakończenia agresji Rosji na Ukrainę. Dotąd się wydawało, że wszyscy uznają – łącznie nawet z Rosjanami – iż to Federacja Rosyjska rozpoczęła inwazję na Ukrainę. Niedawne wypowiedzi Donalda Trumpa pokazują, że można też – tak jak amerykański prezydent – uznawać, iż Ukraina mogła wojnę zakończyć w dowolnym dla siebie momencie. A jeśli tego nie zrobiła, to ponosi współwinę za przeciąganie się wojny.
Czy Kijów mógł więc zakończyć konflikt wcześniej? Oczywiście, że mógł. Pod jednym warunkiem – że w pełni skapitulowałby przed Rosjanami.
Wojna o nic?
Trzy lata temu, gdy rosyjscy spadochroniarze lądowali na lotniskach koło Kijowa, a czołówki pancerne armii rosyjskiej pruły z północy na stolicę Ukrainy, brak oporu spowodowałby wjazd czołgów Putina i aresztowanie Wołodymyra Zełenskiego.
Czekałby go pewnie proces o faszyzację Ukrainy i prześladowanie ludności rosyjskojęzycznej. A urzędy państwowe i media czekałaby fala brutalnych czystek.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.