DEKAMERONKI Nie bardzo rozumiem, jak można się co cztery lata nabierać wciąż na to samo, kiedy dziwnie skorelowane z początkiem kampanii wyborów do Sejmu pojawiają się partie, które są tworami jednorazowego użytku, organizacjami sezonowymi.
Bo sezon trwa od chwilowego uwiedzenia ludu, poprzez kooptację do systemu, po przystawkową konsumpcję bytów, które miały co najmniej odświeżyć układ polityczny III RP. Pojawiają się one regularnie, za każdym razem pewna część ludu wyborczego bierze je na serio, głosuje na meteor, który mknie po niebie polskiej polityki, wystrzelony w sondażach przez Bóg wie kogo, który pięknie świeci, i kończy tak samo – zaryty w polskiej plemienności.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
