Jarosław Kaczyński rozpoczął swoje wystąpienie od stwierdzenia, że rolnictwo jest ważne dla całej Polski niezależnie od poglądów politycznych poszczególnych obywateli. Jak podkreślił, to jeden z tych obszarów bezpieczeństwa państwa w każdych czasach, ale w tak niebezpiecznych, tak zaskakujących chwilami, jak te, które mamy dzisiaj, jest to szczególnie ważne – powiedział.
– Oczywiście wszyscy musimy jeść, ale żeby było co jeść, to duża grupa, kiedyś bardzo duża grupa, musi na to ciężko pracować. To jest ich wybór, to często ich po prostu los, ale to bardzo ważna, silna grupa społeczna. Często być może nawet niezdająca sobie sprawy ze swojej siły. A powinna sobie z niej sobie zdawać sprawę i powinna z niej korzystać, szczególnie teraz, kiedy te interesy są tak bardzo zagrożone – zwrócił uwagę Jarosław Kaczyński.
"Bronimy polskiej wsi". Jarosław Kaczyński wygłosił przemówienie
Kaczyński podkreślał, że sprawa dotyczy losu całego społeczeństwa. – To jest część losu naszego narodu. To jest część narodu po prostu, która ma takie same prawa jak inni. Czyli ma prawo do takiego życia, jakie jest zapewnione tym, którzy rolnictwem się nie zajmują i mieszkają w miastach, szczególnie tych większych i największych. I to też jest bardzo ważne wyzwanie – doprowadzenie do tego, żeby polska wieś żyła na dokładnie takim samym poziomie, jak polskie miasta takie jak Warszawa, Kraków i Gdańsk. Żeby miała taki sam luksus życia – dostęp do kultury, dostęp do oświaty — powiedział polityk.
Kaczyński zaznaczył, że zdaniem PiS jest to istotny cel państwa demokratycznego. Zauważył, że można go odczytać w polskiej konstytucji. – Można go odczytać także w polskiej tradycji, którą nazywamy demokratyczną. Ale oczywiście to nie jest żadne nawiązanie do obecnej władzy, bo ona się też nazywa demokratyczną, ale ona jest tak samo demokratyczna, jak ta która zdobywała władze po 45 roku. Oni też nazywali się obozem demokratycznym. Jakim naprawdę byli nie trzeba nikomu tłumaczyć — kontynuował.
Prezes PiS: Koncepcja polaryzacyjno-dyfuzyjna jest błędna
Jarosław Kaczyński podkreślił, że Prawo i Sprawiedliwość chce, by Polska stała się państwem do końca demokratycznym, by konstytucja była realizowana. – By zasada równości obywateli nie była fikcją, nie była hasłem, nie była jakimś zadaniem, które za 100 lat będzie zrealizowane, tylko była czymś realnym. To jeszcze dzisiaj nie jest prawda. Nie jest tak, biorąc pod uwagę wszystkie wymiary ludzkiego losu, ludzkiego życia. Zapewnienie równości w 100 procentach przy naturalnych różnicach między ludźmi jest bardzo trudne, ale jeżeli chodzi o grupy społeczne, to jest to znacznie łatwiejsze – kontynuował.
Prezes PiS wyraził ocenę, że jego formacja podjęła to działanie. – Ta nierówność nie tylko była faktem, ale była faktem zaakceptowanym przez rządzących, którzy oddawali nam władzę, ujętym nawet w pewną koncepcję rozwoju polaryzacyjno-dyfuzyjnego. Uczona bardzo nazwa, ale sprowadzała się do tego, że najpierw się mają rozwinąć się wielkie ośrodki, a później stamtąd na drodze dyfuzji ma to rozszerzyć się na innych. Tylko rzecz w tym, że ja nie znam kraju, w którym to się udało – powiedział.
– Są takie miejsca w Europie, także wśród państw rozwiniętych, gdzie szczególnie niektóre miasta są rozwinięte, a prowincja dużo biedniejsza. Tylko jakoś ta różnica się nie zmniejsza. To jest po prostu błędna koncepcja. To jest próba racjonalizacji, uzasadnienia czegoś, co jest bardzo głęboko niesprawiedliwe, szkodliwe społecznie i niszczy to, co jest podstawą istnienia narodu. Podstawą narodu jest istnienie wspólnoty, a wspólnota musi być czymś naprawdę realnym – dodał.
Czytaj też:
Rolnictwo UE to gospodarstwa rodzinne, a bloku Mercosur pięć koncernówCzytaj też:
Kontrola produktów z Mercosur będzie fikcją. Oto dlaczego
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
