Ocieplony wizerunek milicjanta
  • Filip MemchesAutor:Filip Memches

Ocieplony wizerunek milicjanta

Dodano: 
Plan zdjęciowy serialu telewizyjnego pt. 07 zgłoś się. Nz. aktorzy Bronisław Cieślak jako porucznik Sławomir Borewicz (L) i Zdzisław Kozień jako porucznik Antoni Zubek
Plan zdjęciowy serialu telewizyjnego pt. 07 zgłoś się. Nz. aktorzy Bronisław Cieślak jako porucznik Sławomir Borewicz (L) i Zdzisław Kozień jako porucznik Antoni Zubek Źródło: PAP / Witold Rozmysłowicz
Wydawnictwo Krytyki Politycznej nie byłoby sobą, gdyby w opublikowanej jego nakładem pozycji nie znalazły się ujęte lewicowo wątki światopoglądowo-ideologiczne. Rafał Dajbor w swojej książce pisze o serialu „07zgłoś się” jako fan tej produkcji. Ale też lustruje ją pod kątem „seksizmu” i „homofobii”, choć trzeba przyznać, że robi to bez aktywistycznej zapiekłości.

Popularność w Polsce serialu fabularnego, którego głównym bohaterem jest oficer Milicji Obywatelskiej, do dziś intryguje. Stróżom prawa epoki PRL trudno było zyskać przychylność Polaków. MO była od momentu swojego powołania w roku 1944 aż do 1990 – kiedy ją rozwiązano – formacją kojarzoną powszechnie w Polsce z represyjnym charakterem reżimu komunistycznego. Milicjanci stanowili zatem grupę zawodową, której Polacy po prostu nie lubili i nią pogardzali. Inna rzecz, że MO realizowała również zadania niemające z polityką nic wspólnego. W PRL dochodziło przecież do przestępstw występujących w każdym ustroju politycznym. Nie brakowało zatem złodziei, rabusiów, oszustów, paserów, sutenerów, morderców, a ktoś musiał ich ścigać. I robili to milicjanci – tacy jak fikcyjny bohater serialu „07 zgłoś się”, por. Sławomir Borewicz, grany przez Bronisława Cieślaka.

Produkcja ta i jej odbiór przez widzów mogą stanowić przedmiot dociekań nie tylko dla filmoznawców. Oprócz tego, że „07 zgłoś się” jest sprawnie zrealizowanym kinem akcji – przynajmniej, jak na warunki, w których powstawało – to jednocześnie w warstwie społeczno-obyczajowej pokazuje polską codzienność lat 70. i 80. XX w.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także