To konsekwencja kolejnego wyroku sądu, który zapadł w sprawie ściganej z oskarżenia publicznego.
Kolejny wyrok i możliwe konsekwencje
Jak podaje "Gazeta Wyborcza", sprawa dotyczy publikacji danych osobowych aktywistki Małgorzaty Boroń. Majdzik, mając dostęp do akt postępowania, opublikował w mediach społecznościowych protokół jej przesłuchania wraz z pełnymi danymi – od nazwiska i adresu po numer telefonu. Jak relacjonowała pokrzywdzona, "zaczęły się telefony z groźbami. Atakowano mnie na ulicy. (…) pod postem były okropne komentarze pełne mowy nienawiści".
Sąd nie miał wątpliwości co do winy samorządowca i skazał go na grzywnę w wysokości 1,5 tys. zł. Postępowanie toczyło się z inicjatywy prokuratury, a więc z oskarżenia publicznego. Zgodnie z Kodeksem wyborczym, mandat radnego wygasa w przypadku prawomocnego skazania za przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego. Właśnie na tej podstawie pełnomocnik aktywistki zapowiada złożenie wniosku do wojewody małopolskiego. – Złożę wniosek o wygaszenie jego mandatu – zapowiedziała Boroń.
Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar podkreśla, że sprawa wymaga analizy: "Przyjrzę się sprawie, musimy zapoznać się z wyrokiem i przepisami. Zapytam w tej kwestii nasz wydział prawny" – cytuje Wyborcza.
Wcześniejsze skazanie i agresywne wypowiedzi
To już drugi wyrok wobec Majdzika w krótkim czasie. Wcześniej został uznany za winnego publicznego znieważenia tej samej aktywistki podczas protestów na Wawelu. Krzyczał do niej m.in., że jest "tęczówką-zboczeniówką" i sugerował, by "napiła się wódeczki w klozecie". Za to został skazany na 1 tys. zł grzywny. Tamta sprawa była jednak ścigana z oskarżenia prywatnego, co – jak tłumaczyli urzędnicy – nie miało wpływu na mandat radnego.
Majdzik nie uznaje wyroków. Po ogłoszeniu jednego z nich napisał: "Nie wykonam wyroku samozwańczych pseudosędziów służących interesom Niemiec i Rosji!". W innym wpisie określił premiera Donalda Tuska jako "Hitlersyn Tusk bandyta morderca". Deklarował również gotowość do stawiania oporu: "Mojego skrawka Wolnej Polski mieszkania będę bronił czynnie przed intruzami".
To nie jedyne kłopoty radnego
W marcu 2025 roku policja przeprowadziła przeszukanie w domu Majdzika w Skawinie na wniosek Prokuratury Rejonowej w Wieliczce. Funkcjonariusze zabezpieczyli wówczas jeden pistolet oraz wiele sztuk amunicji do ostrej broni, a także dwa karabiny, których charakter miał zostać dopiero ustalony. Prokuratura poinformowała, że Majdzik nie posiada zezwolenia na posiadanie broni. Sam zainteresowany określił działania służb jako represję: "Napadli na moje mieszkanie, jak w stanie wojennym".
W reakcji na działania policji część środowisk prawicowych i samorządowych wyraziła solidarność z Majdzikiem. W specjalnym oświadczeniu wskazywano, że akcja miała "ewidentny podtekst polityczny" i porównywano ją do "metod i praktyk rodem z PRL". Autorzy apelu pisali: "Wyrażamy swoją solidarność z ponownie represjonowanym Ryszardem Majdzikiem i stanowczy sprzeciw wobec stosowania metod rodem z PRL w obecnych czasach".
Kluczowe dla przyszłości Majdzika będzie uprawomocnienie się ostatniego wyroku oraz decyzja wojewody. Jeśli uzna on, że spełnione zostały przesłanki z Kodeksu wyborczego, mandat radnego, a wraz z nim funkcja przewodniczącego rady, może zostać wygaszony.
Czytaj też:
Policja w domu radnego PiS. Znaleziono broń i amunicjęCzytaj też:
"Weźcie Tuska do Berlina". Manifestacja w obronie Kamińskiego i Wąsika
