Opieram się na własnym doświadczeniu dydaktycznym. Pamiętam sytuację sprzed kilkunastu lat w jednej z poznańskich uczelni, gdzie po raz pierwszy zetknąłem się z twardą rzeczywistością pt. „Dynamiczny wzrost skolaryzacji na poziomie wyższym”. Pojawił się na moim dyżurze student, którego ani razu nie widziałem na moim seminarium magisterskim. Przyszedł już z oprawioną pracą. Od razu włączył mi się w głowie system wczesnego ostrzegania przed oszustami.
„To może przyjdę za tydzień, jak już Pan przeczyta pracę” – zaproponował magistrant. „A po co marnować czas? Proszę usiąść. Zaraz ocenię tę pracę” – odpowiedziałem. Przeszedłem od razu do badania antyplagiatowego. „Używa Pan w pracy pojęcia »ekumenizm«. Co ono oznacza?”. Skonfundowany student po dłuższej chwili wahania odpowiedział: „Nooo, ekumenizm to stosunek Kościoła do ekonomii”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
