"Tyrania partyjna" Kaczyńskiego a Tuska. Rokita wskazał różnicę

"Tyrania partyjna" Kaczyńskiego a Tuska. Rokita wskazał różnicę

Dodano: 
Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Jan Rokita. Zdj. ilustracyjne
Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Jan Rokita. Zdj. ilustracyjne Źródło: PAP / Kanał Zero
Jan Maria Rokita zwrócił uwagę na istotną jego zdaniem różnicę pomiędzy wodzostwem Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego w ich partiach.

W najnowszym komentarzu politycznym na Kanale Zero Jan Maria Rokita mówił na temat sytuacji wewnętrznej w Prawie i Sprawiedliwości w kontekście inicjatywy Rozwój Plus założonej przez Mateusza Morawieckiego. Punktem wyjścia do gawędy niegdyś czołowego polityka Platformy Obywatelskiej było porównanie stylów wodzostwa Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego w ich ugrupowaniach. Jego zdaniem zachodzi w tym zakresie dość istotna różnica. Otóż, podczas gdy w Koalicji Obywatelskiej jakikolwiek sprzeciw wobec wodza jest nie do pomyślenia, to prezes PiS, przy okazywaniu mu odpowiedniej uległości i uwielbienia, dopuszcza rywalizację frakcyjną, a niekiedy być może nawet celowo utrzymuje pojawiające się konflikty.

Rokita: Partia jest dobudówką do działalności politycznej Tuska

– Przywództwo Tuska to jest tyrania klasyczna partyjna. To znaczy, tam obowiązuje zasada „ruki pa szwam”. Nie wolno się sprzeciwić Tuskowi, nikt w ogóle nie miałby odwagi się sprzeciwić Tuskowi. Istnieje stan psychozy wewnętrznej, która nie pozwala na jakąkolwiek wewnętrzną debatę. Partia jest pewnego rodzaju fikcją, jest przybudówką do politycznej działalności szefa, przywódcy i wodza. Obowiązuje w niej zasada bezwzględnego posłuszeństwa. Taka prosta, klasyczna tyrania partyjna – powiedział Rokita.

Rokita: Zliberalizowana tyrania partyjna Jarosława Kaczyńskiego w PiS

Jeśli zaś chodzi o "partyjną tyranię Kaczyńskiego", zdaniem publicysty jest to rodzaj "tyranii zliberalizowanej". – Tam też obowiązuje posłuszeństwo i czołobitność wobec prezesa. To są elementy fundamentalne tego systemu partyjnego. Bez czołobitności wobec przywódcy, w ogóle nie ma możliwości członkostwa ani w jednej, ani w drugiej partii – nadmienił Rokita. – Ale różnica polega na tym – i to jest bardzo ciekawe w moim przekonaniu – że – o ile czołobitność wobec prezesa jest wymagana bezwzględnie, to jednocześnie awantura w partii, permanentna drgawka, awantura, konflikt, jest paradoksalnie mile widziana – ocenił komentator Kanału Zero. Jak dodał, podobnie było w poprzedniej partii Kaczyńskiego, czyli w Porozumieniu Centrum.

– Znawcy PiS-u od środka często tłumaczyli mi w różnych sytuacjach, że prezes Kaczyński to jest człowiek, który lubi zarządzać permanentnym konfliktem, że się w takiej sytuacji najlepiej czuje – powiedział Rokita, wyrażając ocenę, że coś w tym jest. – [...] To powoduje, że w partii nie obowiązuje zasada "ruki pa szwam". Jest w niej daleko większa możliwość ruchu, daleko większa swoboda, można tworzyć jakieś frakcje, jakieś stowarzyszenia – wskazał. Jako przykład Rokita podał spór między premierem Morawieckim a ministrem sprawiedliwości Ziobrą za rządów PiS i zaznaczył, że jest to koncept sprawowania władzy nad partią, który mu się nie podoba, ale występuje także w innych formacjach w różnych krajach. W jego ocenie z podobną sytuacją mamy do czynienia obecnie.

Miejsca na listach wyborczych. Morawiecki przed dylematem?

W dalszej części komentarza Rokita przedstawił swój punkt widzenia na to, jak dalej może rozwinąć się sytuacji w kierownictwie PiS. Zwrócił między innymi uwagę na zawsze kluczową dla ubiegających się o miejsca w parlamencie polityków sprawę miejsc na listach wyborczych.

Nawiązując do zapowiedzi prezesa PiS, że ludzi ze stowarzyszenia miejsc nie będzie, Rokita zaznaczył, że władza Tuska i Kaczyńskiego nad tymi partiami polega właśnie na decydowaniu o listach wyborczych. – W każdej chwili mogą powiedzieć – ten tak, a ten nie. Temu dać karierę, a temu skończyć karierę polityczną. Kaczyński oświadczając coś takiego pokazuje, że ma rewolwer, wyjmuje go, celuje w Morawieckiego, ale nie strzela. Na razie pokazuje, że jest rewolwer – tłumaczył obrazowo.

Jak uważa, Mateusz Morawiecki ze swoją frakcją stoją przed nie lada dylematem i po 16 kwietnia, prawdopodobieństwo secesji tej grupy z PiS jest "dużo większe", niż wcześniej. – Gra prezesa o utrzymanie wewnętrznej awantury, w której mógłby on dominować i rozdzielać role, może jednak doprowadzić do faktycznego rozłamu w PiS. Tak mi się dziś wydaje. Jeśli tak się stanie, to on musi nastąpić w ciągu najbliższego roku – ocenił Rokita.

Czytaj też:
"Co do tego muszę mieć pewność". Kaczyński zabrał głos przed spotkaniem z Morawieckim

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: Kanał Zero, YouTube / DoRzeczy.pl
Czytaj także