Zgodę na takie rozwiązanie wyraziły obie strony – zarówno pokrzywdzony, jak i dwaj oskarżeni. Oznacza to, że podczas pierwszej rozprawy nie doszło do odczytania aktu oskarżenia. Kolejny termin wyznaczono na 30 września.
Sąd daje stronom szansę na porozumienie
Wtorkowa rozprawa w Sądzie Okręgowym w Siedlcach miała być początkiem procesu, ale zakończyła się decyzją o skierowaniu stron do mediatora. To dobrowolna forma rozwiązania sporu, w której pokrzywdzony i oskarżeni próbują wypracować ugodę przy udziale bezstronnej osoby. W praktyce mediacja nie zamyka sprawy karnej, ale może mieć znaczenie dla dalszego rozstrzygnięcia. Jeśli strony dojdą do porozumienia, sąd może potraktować to jako okoliczność łagodzącą przy wymiarze kary.
Do pobicia doszło 27 sierpnia 2025 roku w centrum Siedlec. Były minister zdrowia wychodził wtedy ze znajomymi z restauracji Brofaktura. Jak relacjonował, dwóch mężczyzn zaczepiło go pod lokalem. – Jak zaczęliśmy wychodzić z lokalu, moi koledzy poszli przodem, ja ich przepuściłem w drzwiach, a tych dwóch poszło za nami i praktycznie tuż za drzwiami zatrzymali mnie pytaniem, czy to ja jestem Adam Niedzielski. Odpowiedziałem im, że tak – opowiadał.
Chwilę później sytuacja przybrała dramatyczny obrót. – Powiedzieli, czy mogą mnie prosić o autograf. Ja powiedziałem: „Panowie, bez przesady z autografem”. Uśmiechnąłem się. I wtedy znienacka otrzymałem cios pięścią wprost w twarz, po którym spadły mi okulary. Schyliłem się po nie i wtedy dostałem kopniaka. Upadłem na ziemię. Potem zaczęli mnie kopać – relacjonował były minister.
Świadkowie: Najpierw go popchnęli
Przebieg ataku potwierdzali świadkowie. Jeden z nich mówił, że napastnicy najpierw popchnęli Niedzielskiego, a gdy przewrócił się na ziemię, kopnęli go i uciekli. – Najpierw go popchnęli, a gdy przewrócił się, został kopnięty, po czym mężczyźni uciekli – relacjonował świadek. Na miejsce przyjechały dwie karetki i policja. Według świadków działania funkcjonariuszy trwały około trzech godzin. Sam Niedzielski twierdził, że podczas ataku napastnicy mieli krzyczeć: "śmierć zdrajcom ojczyzny".
Sprawcami okazali się dwaj mieszkańcy Siedlec – 39-letni Aleksander B. i 35-letni Rafał G. Po ataku uciekli, ale jeszcze tego samego dnia wieczorem sami zgłosili się na policję. Badanie wykazało, że obaj mieli ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Podczas przesłuchań przyznali się do winy, ale twierdzili, że nie pamiętają przebiegu zdarzenia.
Na początku stycznia 2026 roku prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia. Mężczyźni odpowiedzą za wspólne pobicie, narażenie byłego ministra na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz kierowanie wobec niego gróźb pozbawienia życia. Śledczy uznali ich działanie za występek chuligański. Grozi im kara od trzech miesięcy do siedmiu i pół roku więzienia.
Czytaj też:
Pobicie Niedzielskiego. Jest decyzja sąduCzytaj też:
Ciekawy trop w sprawie pobicia Niedzielskiego. Chodzi o hasło
