Nie żyją dwaj uczestnicy zawodów – 30-letni Michał, zawodnik Cateny Wyszków, oraz 71-letni Kazimierz Niewiarowski, doświadczony kolarz MTB i wielokrotny zwycięzca podobnych imprez.
Alarm po telefonach od rodzin
Jak relacjonuje Grzegorz Wajs, organizator wyścigu, początkowo nic nie wskazywało na dramat. – Wyścig planowo wystartował. Ruszyły wszystkie sektory tak, jak to zwyczajowo bywało na poprzednich wyścigach. Ze swojego sektora wystartował również pan Kazimierz – mówił w rozmowie z "Faktem".
Według organizatora zabezpieczenie wydarzenia przebiegało zgodnie ze standardową procedurą. – Zawsze tak u nas jest, że przejeżdżają dwa quady, które pilotują, i quad, który zabezpiecza koniec wyścigu. Na końcu jedzie ratownik – tłumaczył. – Wydawało się, że wszyscy dojechali. Quad przejechał koniec wyścigu i jednoznacznie potwierdził, że na trasie nikogo nie ma – podkreślił Wajs.
Dopiero telefony od rodzin uruchomiły alarm. Bliscy poinformowali organizatorów, że dwóch kolarzy nie wróciło do domu.
Obaj byli poza trasą wyścigu
Pierwszego z zaginionych, 30-letniego Michała, odnaleziono jeszcze tego samego dnia. Leżał około 200 metrów poza wyznaczoną trasą. – Ten młody chłopak znajdował się dość daleko, około 200 metrów poza trasą. Kompletnie nie mogliśmy go znaleźć. Dopiero później dostaliśmy pinezkę od rodziny – mówił organizator. Późnym wieczorem organizatorzy potwierdzili jego śmierć, przekazując kondolencje rodzinie i bliskim. Michał był zawodnikiem klubu Catena Wyszków.
W tym samym czasie trwały poszukiwania drugiego z zawodników. 71-letni Kazimierz Niewiarowski był ostatni raz widziany około 700 metrów przed strefą kolarskiego miasteczka, czyli około 1600 metrów przed metą. Poszukiwania trwały całą noc i zakończyły się w poniedziałek rano. Jak ustaliły media, gdy odnaleziono ciało 71-latka, mężczyzna nadal trzymał rower.
Pytania o organizację wyścigu
Po tragedii pojawiły się pytania o organizację wyścigu, szczególnie że w dniu zawodów Polska zmagała się z ekstremalną falą upałów. Organizatorzy przekonują jednak, że warunki na trasie były odpowiednio przygotowane. Trasa prowadziła głównie przez las i była zacieniona niemal w całości. – Trasa wyścigu była zacieniona w 95 procentach. Gdyby wyścig odbywał się na słońcu, to rozważylibyśmy przełożenie zawodów, a prawdopodobnie by się nie odbyły – powiedział Wajs Interii.
Jak podkreślał, organizatorzy uruchomili dodatkowe zabezpieczenia. – Rozstawione były kurtyny wodne, były dodatkowe punkty na nawadnianie oraz oficjalne dodatkowe bufety. Dodatkowo skrócono trasę. – Właśnie po to, aby była bezpieczniejsza, wycięte zostały nasłonecznione miejsca i pagórki – zaznaczył.
Najważniejszy wątek śledztwa dotyczy faktu, że obaj zawodnicy opuścili wyznaczony przebieg trasy. – Niestety oba zasłabnięcia odbyły się poza trasą wyścigu. Dlatego nie mogliśmy tym osobom udzielić natychmiastowej pomocy – powiedział organizator.
Czytaj też:
Jest upał, nadciągają groźne burze. RCB rozsyła alertyCzytaj też:
Fala upałów w Europie. W tych krajach brakuje wody
