Klaudia Jachira wyjaśniła w mediach społecznościowych, dlaczego nie poparła kandydatury Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. Posłanka podkreśliła, że jej decyzja nie wynika z oceny jego wiedzy prawniczej. "Nie kwestionuję jego wiedzy prawnej i bardzo możliwe, że gdyby nie zaangażował się aktywnie w politykę albo nie wszedł do rządu, byłby dobrym kandydatem do TK. Ale się zaangażował. Wszedł do rządu i był ministrem nadzorującym jego prace, był przy samym Premierze – przyznacie, że to trochę wysoko" – napisała.
Zdaniem Jachiry pomiędzy sprawowaniem funkcji politycznej a objęciem stanowiska sędziego TK powinna obowiązywać co najmniej czteroletnia przerwa.
"Bo 4-letnia karencja od pełnienia jakiejkolwiek funkcji politycznej to pewne minimum, którego powinniśmy się trzymać" – stwierdziła.
"Nie po to, by teraz podnieść rękę za innym politykiem"
Posłanka przypomniała również swoje zaangażowanie w protesty przeciwko zmianom w wymiarze sprawiedliwości wprowadzanym za rządów PiS. Jak zaznaczyła, jednym z fundamentów jej późniejszej działalności politycznej był sprzeciw wobec upolityczniania sądownictwa. Jachira wspomniała m.in. o demonstracjach przed Trybunałem Konstytucyjnym w 2015 roku.
"A potem wstawałam o 4 rano na kolejne demonstracje, taszcząc wielką żółtą walizkę z prezesem w środku, nie po to, by teraz jak gdyby nic podnieść rękę za innym politykiem w TK, tylko tym razem z 'naszej' strony..." – napisała.
Posłanka przyznała, że przed głosowaniem próbowała zrozumieć argumenty przemawiające za kandydaturą Berka. Jak relacjonowała, wysłuchiwała w tej sprawie również argumentów premiera.
Jachira: Chyba uciął sobie drzemkę
Jednym z argumentów na rzecz kandydatury Berka miało być twierdzenie, że "nie uprawiał polityki, a pilnował przestrzegania konstytucji w rządzie". Jachira odpowiedziała na to krytycznie.
"Ale jednak chyba uciął sobie drzemkę podczas zawieszania prawa do azylu i ustawy o bezkarności żołnierzy?" – pytała.
Nie przekonał jej również argument dotyczący respektowania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE.
"'Bo będzie przestrzegał orzeczeń TSUE' – super! Ale myślę, że jest wiele niezależnych, wybitnych prawników, którzy też to potrafią" – stwierdziła.
Jachira odniosła się również do Bogdana Święczkowskiego. Jak relacjonowała, w rozmowach dotyczących Berka miał padać argument: "Bo rozprawi się ze Święczkowskim! On mu pokaże!".
"Mam swój prywatny ranking najbardziej niebezpiecznych/odrażających pisowskich polityków i Święczkowski jest na czele tej listy. Ale co konkretnie zrobi Maciej Berek? Czy zniżymy się do ich poziomu i panowie, nie wiem, umówią się na ustawkę?" – napisała posłanka.
Na zakończenie Jachira podkreśliła, że jej celem pozostaje odbudowanie Trybunału Konstytucyjnego jako niezależnej instytucji kontrolującej zgodność ustaw z konstytucją. Jej zdaniem wybór Berka nie prowadzi jednak do realizacji tego celu. "Niezmiennie marzę, byśmy przywrócili prawdziwy Trybunał, który niezawiśle będzie oceniał zgodność ustaw z Konstytucją. Ale powołanie Macieja Berka do TK nie przybliża nas do przywrócenia tego fundamentalnie ważnego Organu Konstytucyjnego" – podsumowała.
Czytaj też:
Żurek pójdzie do TK? "Przyszedłem jako fachowiec"
