ĆWIERKOT Mam nadzieję, że kiedy czytają państwo te słowa, bezdzietna (to nie zarzut, to konstatacja) Monika Horna-Cieślak nie jest już rzecznikiem praw dziecka. Stop.
Nie chodzi o to, że jej pracownicy skarżyli się na niezwykle sprawnie zorganizowany przez nią w biurze systemowy mobbing wyniszczający psychikę i atmosferę przypominającą prawdziwe piekło (krąg VII, Przemoc). Stop. Chodzi o to, że odebrała razem z policją (bez sądu) dzieci matce, bo matka na nią brutalnie nakrzyczała. Stop. Tak, dokładnie tak zrobiła. Stop.
Felieton zostanie opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
