Donald Tusk obiecywał paliwo po 5,19 zł za litr jeżeli jego partia wygra wybory. Obecnie cena za litr sięga 8 złotych.
Większa część ceny paliwa to podatki. Państwo mogłoby w prosty sposób obniżyć ceny paliwa obniżając opodatkowanie, jednak tego nie robi. Do tego paliwa drożeją przez blokadę Cieśniny Ormuz wynikającą z wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi.
Tusk: Robimy te tańsze paliwa?
Obóz rządzący przekonuje jednak, że wysokie ceny paliw to wina prezydenta Karola Nawrockiego, bo nie podpisał ustawy o opodatkowaniu tzw. nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych
W sobotę szef rządu zamieścił na X krótki filmik. Widzimy na nim jak Tusk przechodzi obok Pałacu Belwederskiego.
– To co? Robimy te tańsze paliwa, tak? Czekam na podpis panie prezydencie – mówi na nagraniu premier.
Ustawa o dodatkowym opodatkowaniu koncernów
W ubiegłym tygodniu Sejm ponownie uchwalił ustawę o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. W reakcji na stronie głowy państwa ukazał się Komunikat Kancelarii Prezydenta w sprawie procedowanej ustawy o nowym podatku od paliw, w którym argumentuje ona, że celem nie może być kolejny podatek, lecz celem musi być tańsze paliwo. Prezydent przypomniał w nim swoje stanowisko. Zdaniem Pałacu prezydenckiego ustawa rządowa nie zawiera mechanizmów gwarantujących przeznaczenie wpływów z podatku na cel obniżki cen paliw, a ponadto wciąż zawiera elementy o charakterze retroaktywnym.
Przypomnimy na wstępnie, że jest to druga próba koalicji rządowej wprowadzenia dodatkowego podatku na koncerny paliwowe. Poprzednią ustawę prezydent Karol Nawrocki skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Jak wspomnieliśmy, Kancelaria prezydenta argumentowała m.in., że ustawa łamała zasadę niedziałania prawa wstecz.
Czytaj też:
Kiedy Tusk nie kłamał Czytaj też:
Rozbrajająca szczerość Daniela Obajtka, czyli co ma PiS do drogiej benzyny
