Cytat był zgodny z moimi poglądami i zważywszy, jak wiele wyrzucam z siebie słów w mowie i w piśmie, może nawet naprawdę był cytatem. Ale na pewno nie z książki „Kolonia Poland”, albowiem takiej książki nigdy nie napisałem. Być może cały wpis pochodził ze sławnego już dzieła Karoliny Opolskiej, być może ktoś w najlepszej wierze sam wygenerował go w trzewiach tzw. Sztucznej Inteligencji, pytając ją, co pisałem o postkolonialnym mentalu polskich elit politycznych i opiniotwórczych oraz o ich kompradorskim (czyli z polska: kolaboranckim) charakterze.
Ale skoro jest okazja, by o tym: problem nie tylko pozostaje, ale wręcz staje się coraz bardziej aktualny, i już nie tylko jako specyfika Polski czy innych byłych KDL-i. Kolonialny mental staje się bowiem właściwością eurokracji, „unijczyków”, zarządzających największymi państwami Europy oraz stanowiących kadry rozrośniętego aparatu urzędniczego Unii Europejskiej i jej organów w rodzaju Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, Trybunału Sprawiedliwości UE etc.

