A teraz powtórzmy to samo z „aferą Dwóch Wież”. Ktoś jest w stanie powiedzieć, na czym ta „afera” ma polegać i dlaczego prokuratura przesłuchiwała Jarosława Kaczyńskiego, a wcześniej, ze skutkiem letalnym, jego wieloletnią asystentkę, w sprawie, w której sąd raz już odmówił przyjęcia aktu oskarżenia prokuratury, „nie stwierdzając znamion przestępstwa”?
W rzeczy samej, wśród licznych „rozliczeń” z PiS, mimo wielkiej konkurencji w tej dziedzinie, trudno o coś bardziej z dupy wziętego niż ta maglowana od lat sprawa. No, może ostatnio dorównał jej w nonsensie Żurek – a raczej specjalny zespół prokuratorski z Poznania, powołany jeszcze przez Bodnara – oskarżając Patryka Jakiego o to, że jako minister awansował podległego mu pracownika, mimo, iż, zdaniem prokuratorów nie było to uzasadnione potrzebami służby.

