Pogrzeb ludzkich szczątków w Berlinie. To ofiary nazistowskich lekarzy

Pogrzeb ludzkich szczątków w Berlinie. To ofiary nazistowskich lekarzy

Dodano: 5
Brama Brandenburska w Berlinie
Brama Brandenburska w Berlinie Źródło: PAP / CLEMENS BILAN
W Berlinie odbył się uroczysty pochówek odkrytych w ostatnich latach fragmentów kości osób, które zdaniem naukowców były ofiarami eksperymentów medycznych w III Rzeszy.

Fragmenty ludzkich i zwierzęcych kości po raz pierwszy przypadkowo znaleziono w 2014 r. na terenie kampusu Wolnego Uniwersytetu Berlińskiego podczas prac budowlanych. Podejrzewano, że pochodzą z Instytutu Antropologii, Dziedzictwa Ludzkiego i Eugeniki Kaisera Wilhelma, który stał w tym miejscu od 1927 do 1945 r.

– Instytut był powiązany nie tylko ze zbrodniami kolonialnymi ze względu na swoje zbiory etnologiczne, ale także zbrodniami narodowosocjalistycznymi – powiedział rektor Wolnego Uniwersytetu Guenter Ziegler podczas ceremonii na cmentarzu w zachodnim Berlinie, która odbyła się w czwartek.

16 tys. fragmentów kości

W trakcie przeprowadzonych prac archeologicznych odkryto około 16 tys. mocno rozdrobnionych kości. Pozostałości kleju i oznakowanie na niektórych fragmentach, wraz z brakiem nowoczesnych interwencji medycznych, sugerują, że wiele z tych szczątków mogło należeć do kolekcji antropologicznych lub archeologicznych.

Pochowano je w pięciu drewnianych skrzyniach przy szarym nagrobku z napisem "Ofiary w imię nauki" podczas uroczystości, w której uczestniczyli przedstawiciele grup prześladowanych zarówno w czasach kolonialnych, jak i hitlerowskich – podaje Reuters.

– Nie wiemy, kim byli ludzie, których tu dzisiaj chowamy. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że niektóre fragmenty mogą pochodzić od ofiar nazistów – powiedziała Dotschy Reinhardt, przewodnicząca Centralnej Rady Sinti i Romów w Berlinie-Brandenburgii.

Ślady prowadzą do doktora Mengele

Ślady prowadzą do współpracy między byłym Instytutem Cesarza Wilhelma a obozowym lekarzem w Auschwitz-Birkenau Josefem Mengele, który przeprowadzał eksperymenty na więźniach w celu udowodnienia nazistowskich teorii rasowych.

Daniel Botmann, dyrektor Centralnej Rady Żydów w Niemczech, powiedział, że obecność żałobników "pomogła zapewnić, że historie ofiar będą nadal opowiadane, a nawet będą opowiadane po raz pierwszy". – Nasza dzisiejsza żałoba po zbrodniach z przeszłości tworzy zbiorowe pomniki jutra – dodał.

Czytaj też:
Lekarze z piekła rodem – diabelska medycyna III Rzeszy

Źródło: Reuters
Czytaj także