FSB ogłosiła, że ​​NATO ćwiczy atak nuklearny na Rosję. Moskwa zapowiada odpowiedź

FSB ogłosiła, że ​​NATO ćwiczy atak nuklearny na Rosję. Moskwa zapowiada odpowiedź

Dodano: 
Amerykańska bomba atomowa, wersja B-16
Amerykańska bomba atomowa, wersja B-16 Źródło:Wikipedia / United States Department of Defense, public domain
NATO ćwiczy ataki nuklearne na terytorium Rosji - powiedział gen. Władimir Kuliszow, pierwszy zastępca dyrektora i szef służby granicznej Federalnej Służb Bezpieczeńtwa (FSB).

– W pobliżu granicy rosyjskiej zwiększa się aktywność rozpoznawcza NATO, wzrasta intensywność operacyjnego szkolenia bojowego żołnierzy sojuszu, w trakcie którego opracowywane są scenariusze prowadzenia działań bojowych przeciwko Federacji Rosyjskiej, w tym przeprowadzania ataków nuklearnych na nasze terytorium – stwierdził Kuliszow.

Podkreślił, że taka sytuacja wymaga podjęcia "adekwatnych" działań mających na celu ochronę granicy państwowej.

Rzecznik Kremla o słowach szefa NATO. "Posuwa się za daleko"

Rosyjskie agencje prasowe zwracają w tym kontekście uwagę na ostatnią wypowiedź sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, który stwierdził, że Ukraina powinna mieć prawo atakować cele wojskowe na terytorium Rosji i wezwał zachodnich sojuszników Kijowa do zniesienia odpowiednich ograniczeń.

– NATO zwiększa stopień eskalacji, posuwa się za daleko w retoryce wojennej. Popada w swego rodzaju militarną ekstazę. To jest rzeczywistość, z którą w dalszej części będziemy musieli się skonfrontować – ocenił stanowisko sekretarza generalnego Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla.

Wyraził również przekonanie, że wezwania Stoltenberga do dostarczania Ukrainie większej ilości broni i amunicji oraz zniesienia ograniczeń w jej użyciu nie mogą być jego prywatnym zdaniem. – To urzędnik, jest sekretarzem generalnym Sojuszu Północnoatlantyckiego – zaznaczył Pieskow, dodając, że rosyjskie wojsko "też wie, co ma robić".

Podkreślił, że armia kontynuuje "specjalną operację wojskową", jak władze Rosji nazywają inwazję na Ukrainę.

Pieskow: Żadna broń z Zachodu nie jest w stanie odwrócić losów wojny

Wcześniej rzecznik Kremla oświadczył, że żadna broń dostarczona Kijowowi przez zachodnich sojuszników nie będzie w stanie zmienić przebiegu wojny. Według niego to Zachód "intensywnie prowokuje napięcia i stale podnosi poziom eskalacji".

– Wiemy, że zarówno wśród amerykańskich senatorów, jak i kongresmenów jest wielu "pasjonatów", którzy czują się zobowiązani dolać oliwy do ognia. Ich postawa jest całkowicie nieodpowiedzialna. Jest niebezpieczna ze względu na konsekwencje – stwierdził.

Jego zdaniem "dla wszystkich ekspertów staje się teraz oczywiste, że żadna broń dostarczana przez Zachód nie jest w stanie w odwrócić biegu wydarzeń w strefie operacji specjalnej", jak rosyjskie władze nazywają inwazję na Ukrainę.

– Jedyne, co ta broń jest w stanie zrobić, to pogorszyć trudną sytuację narodu ukraińskiego. Rosja kontynuuje specjalną operację wojskową" i będzie to robić, dopóki nie zostaną osiągnięte wszystkie jej cele – zapowiedział Pieskow.

Czytaj też:
Prof. Szeremietiew: Nie pchajmy się na Ukrainę. Zełenski chce wciągnąć nas w wojnę

Opracował: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także