Jądrowe zagrożenie z Rosji. Pięć kierunków dla Europy

Jądrowe zagrożenie z Rosji. Pięć kierunków dla Europy

Dodano: 
Władimir Putin, prezydent Rosji
Władimir Putin, prezydent Rosji Źródło: Wikimedia Commons
Przy okazji rozpoczynającej się Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, ukazał się raport poświęconych jądrowemu zagrożeniu z Rosji.

Coraz ostrzejszy szantaż atomowy Kremla oraz brak perspektywy szybkiego zakończenia wojny w Ukrainie sprawiają, że dotychczasowa polityka atomowa w Europie staje pod znakiem zapytania. O tym, jak Stary Kontynent powinien odpowiedzieć na te zagrożenia, czytamy w najnowszym raporcie towarzyszącym Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Spotkanie potrwa od 13 do 15 lutego. W Monachium najważniejsi decydenci międzynarodowej polityki będą dyskutować o bieżących wyzwaniach.

Członkowie grupy European Nuclear Study Group przedstawili pięć kierunków, w których sojusznicy z NATO mogliby odpowiedzieć na wyzwania odstraszania jądrowego. "Kolejno są to: dalsze poleganie w pełni na amerykańskim parasolu nuklearnym od USA, wzmacnianie roli brytyjskich i francuskich sił nuklearnych, stworzenie wspólnego europejskiego parasola atomowego, budowanie własnej broni atomowej przez kolejne państwa oraz w końcu inwestowanie w konwencjonalne odstraszanie bez broni masowego rażenia" – opisuje "Fakt".

Który ze scenariuszy jest najlepszy?

"Żadna z tych opcji nie jest dostatecznie dobra. (...) Krótkoterminowo dalsze poleganie na rozszerzonym odstraszaniu nuklearnym USA pozostaje najbardziej wiarygodną i prawdopodobną opcją" – zaznaczono w raporcie. W ramach programu NATO Nuclear Sharing amerykańskie głowice atomowe do użycia przez myśliwce są trzymane w bazach wojskowych w Niemczech, Holandii, Belgii, Włoszech i Turcji. Jednocześnie dodano, że "Europejczycy mogą znaleźć się w sytuacji, w której Stany Zjednoczone nie będą już gotowe do odstraszania nuklearnego", dlatego konieczne jest przygotowanie innych opcji.

Jeden ze scenariuszy zakłada, że kraje Europy budują własną broń atomową. Obecnie takie zdolności posiada obecnie tylko Francja i Wielka Brytania. Autorzy raportu sporo miejsca w tym zakresie poświęcili Niemcom, którzy z powodu przedłużającej się wojny w Ukrainie poluzowali limity na inwestycje wojskowe.

– Szwecja jest bardzo ciekawym przykładem, bo w trakcie zimnej wojny uruchomiła swój program atomowy, ale zawiesiła go w latach 60. ubiegłego stulecia. Tam teraz też toczy się dyskusja o powrocie do tego projektu. Najbardziej efektywne jest poleganie na własnych zdolnościach, ale członkom klubu atomowego — jak USA, Francja i Wielka Brytania — nie zależy na tym, żeby kolejne państwa pozyskiwały broń masowego rażenia. Wolą raczej zapewnić ochronę atomową tym, którzy potrzebują takie zabezpieczenia — zauważył w rozmowie z "Faktem" dr Jakub Bornio z Instytutu Europy Środkowej i Uniwersytetu Wrocławskiego. Ekspert ocenia, że budowa własnej broni atomowej wymaga nakładów finansowych, działalności rozwojowej, a czas potrzebny do wprowadzenia takiego arsenału do użytku, liczony nawet w dekadach, ale nie jest to niewykonalne. – Tu nie chodzi tylko o same głowice jądrowe, ale także o środki przenoszenia tej broni. Obecnie, żeby zrównoważyć Rosję w żaden sposób nie jesteśmy w stanie zastąpić amerykańskiego parasola nuklearnego, bo propozycja francuska nie jest aż tak wiarygodna i pewna, a na przede wszystkim na wiarygodności opiera się odstraszanie atomowe – wskazuje.

W raporcie wielokrotnie wspominana jest Polska jako kraj, który naciska na zwiększenie odstraszania atomowego w Europie. Przypomniano, że rząd w Warszawie wyrażał zainteresowanie francuskim parasolem nuklearnym oraz dołączeniem do inicjatywy NATO Nuclear Sharing. – W Polsce nadal nie ma zgody co do jednej opcji zabezpieczenia jądrowego. W niektórych państwach zachodnich dyskusja na ten temat też jest rozwleczona, ale już nie mamy czasu. Od 12 lat trwa wojna w Ukrainie, a od czterech pełnoskalowa inwazja Rosji na ten kraj. W tym czasie kraje europejskie dopiero rozpoczynają dyskusję o tym, jak powinny postąpić w domenie jądrowej. Tymczasem Kreml rozumie tylko język siły – podkreśla dr Bornio.

Czytaj też:
Rubio przed Monachium: Żyjemy w nowej erze geopolityki

Źródło: Fakt
Czytaj także