Działania wojenne na Ukrainie ustaną w sobotę (11 kwietnia) o godz. 16:00 czasu moskiewskiego (godz. 15:00 w Polsce). Zawieszenie walk będzie obowiązywać do końca niedzieli (12 kwietnia).
Biuro prasowe Kremla podkreśliło w komunikacie, cytowanym przez agencję Reutera, że siły rosyjskie wstrzymają działania wojenne, ale pozostawać będą w gotowości do "reakcji na prowokacje". "Zakładamy, że strona ukraińska pójdzie za przykładem Federacji Rosyjskiej" – czytamy. Kijów na razie nie odniósł się do oświadczenia Moskwy.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski proponował zawieszenie broni na Wielkanoc już 30 marca. – Szczerze mówiąc, uważam, że normalni ludzie, którzy szanują życie, mówią o zawieszeniu broni i zakończeniu wojny na zawsze, a nie tylko na kilka dni. Ale oczywiście jesteśmy gotowi na wszelkie kompromisy, z wyjątkiem tych, które naruszałyby naszą godność i suwerenność – mówił ukraiński przywódca.
Serwis Meduza zwrócił uwagę, że w 2025 r. Putin jednostronnie ogłosił zawieszenie broni na czas Wielkanocy. Choć obie strony konfliktu oskarżały się wówczas o liczne naruszenia rozejmu, intensywność działań wojennych w tym czasie znacznie spadła.
Wielkanocny rozejm na Ukrainie
Prawosławna Wielkanoc wypada tydzień po świętach obchodzonych przez Kościół katolicki. Zarówno Kościoły wschodnie, jak i zachodnie świętują Wielkanoc w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca. Chrześcijanie wschodni dodają do tego jeszcze jeden warunek – Święta Zmartwychwstania Pańskiego nie mogą wypaść wcześniej niż żydowska Pascha, czyli wiosenne zrównanie dnia z nocą. W efekcie zdarza się, że Wielkanoc obchodzi się wspólnie, ale bywa też, że różnica w dacie obchodów dochodzi nawet do pięciu tygodni.
Rosja rozpoczęła pełnoskalową agresję na Ukrainę w lutym 2022 r. Rosyjska inwazja przekształciła się w największy konflikt zbrojny w Europie od czasu zakończenia II wojny światowej. Tymczasowe rozejmy na czas świąt były zawierane również w poprzednich latach.
Czytaj też:
Rosja i Iran ramię w ramię? Kreml: To całkowite kłamstwoCzytaj też:
"Drogi Donaldzie, to prawda". Orban zwrócił się wprost do Tuska
