Wojna kognitywna ani nie jest wymysłem grupy ekspertów walczących rzekomo w ten sposób z wolnością słowa, ani też nie jest czymś nowym czy nadzwyczajnym. We współczesnym świecie pewne praktyki zostały jedynie nazwane i doczekały się zoperacjonalizowania w ramach doktryn wojskowych. Rozwój środków komunikacji, w tym przede wszystkim mediów społecznościowych, sprzyja rozwijaniu operacji tego typu, więc stały się one normą współczesnych konfliktów. Od dezinformacji oddziaływanie kognitywne różni się tym, że nie deformuje ono sfery wiedzy odbiorcy, lecz kształtuje jego świadomość. Izrael nie jest tu zatem wyjątkiem, niemniej do niedawna wykazywał się niezwykłą wręcz skutecznością.
Wojna z Iranem jest doskonałym przykładem tego, jak Izrael manipulował (a do pewnego stopnia nadal manipuluje) świadomością. Liczni eksperci (czy też osoby, które za takowych chcą być uważane) rzucali się na wrzutki izraelskich służb na temat sytuacji w Iranie jak wygłodniały pies na kawał zepsutego mięsa.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
