Groza ospy. Wrocław ’63
  • Maciej RosalakAutor:Maciej Rosalak

Groza ospy. Wrocław ’63

Dodano: 
Ubiór ochronny służby zdrowia w okresie epidemii
Ubiór ochronny służby zdrowia w okresie epidemii Źródło: Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu/Wikipedia
Wrocław stał się w 1963 r. ogniskiem straszliwej choroby, o której mniemano, że już nie zagraża Europie. Zabrała na zawsze kilkanaście osób, półtora tysiąca izolowano. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby nie istniała skuteczna szczepionka, a miasto pozostawiono otwarte…

Ospę prawdziwą (variola vera) wywołuje szczególnie zabójczy wirus, który przenosi się na człowieka drogą kropelkową od innej, zarażonej już osoby lub przez skażone ubranie, pościel, urządzenia i sprzęty. Zupełnie jak obecny koronawirus. Skutki rozwoju choroby są przerażające. Po kilku-, kilkunastodniowym okresie bezobjawowej inkubacji pojawia się wysoka gorączka, z zaburzeniami świadomości oraz bólem głowy i pleców. Potem na błonie śluzowej gardła i jamy ustnej, na twarzy, ramionach i nogach, wreszcie na tułowiu tworzą się plamy, które po dwóch dniach zamieniają się w bąblaste, głęboko osadzone krosty. Kiedy strupy po nich z czasem odpadną, pozostawią po sobie brzydkie blizny, tzw. dzioby. Co trzeci z zarażonych i nieszczepionych umiera (szczepienia zmniejszają śmiertelność dziesięciokrotnie), choć znane są odmiany ospy powodujące śmierć 95 proc. chorych. Zgon następuje zazwyczaj w drugim tygodniu ujawnionej choroby, na skutek ogólnej reakcji zapalnej.

Cały artykuł dostępny jest w 13/2020 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także