Gigantyczny skandal w UE, a w Polsce cisza. "Kiedy ta baba stanie przed sądem?"

Gigantyczny skandal w UE, a w Polsce cisza. "Kiedy ta baba stanie przed sądem?"

Dodano: 
Przewodnicząca KE niemiecka polityk Ursula von der Leyen
Przewodnicząca KE niemiecka polityk Ursula von der Leyen Źródło: PAP/EPA / OLIVIER HOSLET
Tomasz Grabarczyk pisze o "gigantycznym skandalu", którego większość polityków i mediów nie porusza. Chodzi o cenzurę w UE.

Raport Komisji Sądownictwa Kongresu USA pokazujący, jak Komisja Europejska naciskała, a później próbowała wymuszać na platformach społecznościowych, by cenzurowały określone treści niewygodne dla Komisji Europejskiej, przeszedł w Polsce praktycznie bez echa. Zainteresowało się nim tylko kilka portali spoza mainstreamu, nieliczni dziennikarze, publicyści i politycy partii opozycyjnych.

Tymczasem według autorów raportu KE wymagała m.in. cenzurowania treści konserwatywnych, blokowania krytyki UE czy krytyki masowej migracji i unijnej polityki klimatycznej. W raporcie są m.in. korespondencje, w tym maile instytucji unijnych z TikTokiem i innymi platformami społecznościowymi.

Raport USA. Grabarczyk: Mainstream milczy

Materiał na ten temat nagrał na swoim kanale YouTube jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen. Głos zabrał także inny polityk tego ugrupowania Tomasz Grabarczyk. "W ostatnich dniach wybuchł gigantyczny skandal na najwyższych szczeblach Unii Europejskiej, którego polskie media i mainstreamowi politycy w ogóle nie poruszają. Komisja Sądownictwa USA ujawniła, że Komisja Europejska od wodzą Ursuli von der Leyen ingerowała w wewnętrzne wybory w ośmiu państwach członkowskich i wymuszała cenzurę w mediach społecznościowych" – pisze.

"KE miała wymuszać na BigTechach cenzurę prawicowych i konserwatywnych treści, a także tych, które nie zgadzały się z unijną propagandą na temat pandemii Covid-19. Zwłaszcza te ostatnie tematy idealnie dopełniają aferę Pfizergate, która ujawniła, że von der Leyen negocjowała smsowo zakup gigantycznej ilości szczepionek Pfizer (1,8 miliarda dawek!)" – kontynuuje swój wpis na platformie X.

"Kiedy ta baba stanie przed sądem?"

Były rzecznik prasowy Konfederacji ocenia, że Unia Europejska pod obecnym kierownictwem stała się organizacją poważnie zdegenerowaną. "Dołóżmy do tego aferę korupcyjną z umoczonymi w nią najważniejszymi unijnymi politykami, ciągłe musztrowanie państw członkowskich w sprawie praworządności, wpychanie Europy w wariactwa klimatyzmu i ściąganie na nasz kontynent milionów «inżynierów» z buszu, a dostaniemy obraz zdegenerowanej instytucji, która poucza innych w sprawie demokracji, choć sama jest przesiąknięta korupcją i łajdactwem"

"Za tę patologię odpowiada Ursula von der Leyen. Pytanie jest proste, kiedy doczekamy się, że ta baba stanie przed sądem i poniesie zasłużoną karę?" – podsumowuje Grabarczyk.

Cenzura w DSA

Z dokumentu wynika, że jeszcze przed wejściem w życie Aktu o usługach cyfrowych (DSA) w 2023 roku Komisja Europejska miała naciskać na platformy internetowe, by ograniczały publikację określonych treści. Działo się tak przed wyborami krajowymi w Słowacji, Holandii, Francji, Mołdawii, Rumunii i Irlandii oraz przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2024 roku.

Amerykański raport opisuje wieloletnie działania Komisji Europejskiej, które – według jego autorów – miały prowadzić do stopniowego przejęcia wpływu na globalne zasady moderacji treści w internecie. Początkowo, w 2015 roku, Komisja zaczęła tworzyć rozmaite "kodeksy" i "fora" współpracy z Facebookiem, Twitterem (dziś X) i innymi serwisami. Formalnie miały one charakter dobrowolny i opierały się na konsensusie, w praktyce – jak wskazano w raporcie – służyły wywieraniu presji celem określonej moderacji treści, szczególnie politycznych. Głównym narzędziem wpływu miały stać się "wytyczne społeczności" platform, czyli zasady określające, jakie treści są dopuszczalne w globalnej debacie – nie tylko w Europie, ale również w Stanach Zjednoczonych. Ustanowienie DSA wiązało się już z groźbą kar finansowych. Karę Komisja Europejska nałożyła niedawno na X Elona Muska.

Narracja ws. COVID-19

Według amerykańskiego raportu działania cenzorskie miały rozpocząć się na długo przed ustanowieniem Aktu o usługach cyfrowych (DSA). W 2020 roku naciskano na platformy, by usuwały treści podważające dominujące narracje dotyczące tzw. pandemii COVID-19 i szczepień. W sierpniu 2024 szef Facebooka Mark Zuckerberg przyznał, że jego firma znajdowała się w tym okresie pod presją, aby cenzurować niewygodne informacje, choć nie wymienił urzędników unijnych, tylko przedstawicieli administracji prezydenta Bidena.

W latach 2022–2024, w ramach Kodeksu Dezinformacji, Komisja odbyła ponad 90 spotkań z przedstawicielami platform, podczas których naciskano na zmianę globalnych zasad moderacji. Po wejściu w życie DSA firmy zostały ostrzeżone, że muszą prowadzić ''ciągły przegląd wytycznych społeczności", aby pozostać w zgodzie z nowymi regulacjami.

Ingerencja w wybory

Jako przykład bezpośredniej ingerencji w debatę wyborczą w USA raport wskazuje list unijnego komisarza z Francji Thierry’ego Bretona, w którym zagroził platformie X konsekwencjami regulacyjnymi za przeprowadzenie wywiadu na żywo z kandydatem na prezydenta USA Donaldem Trumpem w sierpniu 2024 roku.

Analogiczne działania miały dotyczyć wspomnianych wyborów w Europie. Od 2023 roku, przed co najmniej ośmioma głosowaniami w sześciu krajach, Komisja spotykała się z platformami, by – jak opisano – naciskać na ograniczanie treści politycznych tuż przed dniem wyborów. Z wewnętrznych dokumentów platform miało wynikać, że po takich spotkaniach TikTok usuwał treści określane jako typowe konserwatywne twierdzenia dotyczące kwestii transpłciowości, w tym hasło "istnieją tylko dwie płcie".

Sprawa Rumunii

Pojawił się naturalnie wątek rumuńskich prezydenckich wyborów w 2025 roku, unieważnionych i powtórzonych po tym jak, pierwszą turę wygrał kandydat spoza establishmentu Calin Georgescu. Jednocześnie kandydat establishmentu nie wszedł do drugiej tury. Przywołano niepubliczne dokumenty, z których wynika, że TikTok miał poinformować Komisję, że nie znalazł "żadnych dowodów" na skoordynowaną rosyjską kampanię wspierającą Georgescu. Późniejsze doniesienia medialne miały wskazywać, że działania na platformie były finansowane przez establishmentową rumuńską partię polityczną.

Czytaj też:
Unijna cenzura i ingerencja w wybory. Warzecha omawia raport USA

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl / House Committee on the Judiciary / Facebook
Czytaj także