Prezydent Rosji tkwi w pułapce własnych ambicji na Ukrainie. Nie może kontynuować wojny z powodu wyczerpania gospodarki, ale nie może również zaakceptować pokoju bez osiągnięcia przynajmniej czegoś, co można by nazwać zwycięstwem.
"Wiele osób spodziewa się, że rozmowy pokojowe umożliwią mu wyjście z sytuacji, ponieważ prezydent Donald Trump zmusza Ukrainę do oddania terytorium. W rzeczywistości ta droga staje się coraz mniej prawdopodobna. Nawet jeśli dojdzie do porozumienia pokojowego, skutki konfliktu wewnątrz Rosji poskutkują niestabilnością gospodarczą i polityczną, niwecząc plany Putina, by zaliczyć go do grona największych carów w historii” – czytamy w "The Economist".
Rosja ugrzęzła na Ukrainie
Autorzy artykułu wskazują, że w porównaniu z sukcesami ZSRR z czasów II wojny światowej, w ciągu niemal czterech lat Rosja zdobyła na Ukrainie niewiele terytorium. Sytuacja na froncie nie daje podstaw, by oczekiwać, że cokolwiek się tu zasadniczo zmieni. Rosyjskie oddziały ponoszą ogromne straty, których nie jest w stanie zrekompensować nowymi rekrutami. To zmusiło armię do pozyskiwania najemników, co generuje duże koszty. A to wszystko w obliczu narastających problemów gospodarczych, spadających dochodów z ropy naftowej i rosnącego długu publicznego.
Jednocześnie sytuacja nie jest jeszcze aż tak zła, aby zmusiła Putina do poważnego podejścia do rozmów pokojowych. Rosyjski prezydent uważa, że będzie w stanie złamać opór Ukraińców poprzez ataki na sektor energetyczny.
"Jego największą nadzieją może być to, że Ukraina, sama zmagająca się z poważnymi niedoborami siły żywej i sprzętu, pogrąży się w kryzysie politycznym lub zabraknie jej żołnierzy i broni, zanim zrobi to Rosja. Jednak zakłady Putina na upadek Ukrainy okazały się w ciągu ostatnich czterech lat porażką, a szanse na to maleją” – pisze "The Economist”.
Paradoksalnie zakończenie wojny może przynieść Kremlowi więcej problemów niż korzyści. Obecnie około 8 proc. PKB Rosji przeznaczane jest na produkcję wojskową, podczas gdy sektor cywilny przeżywa poważny kryzys. Koniec wojny i zamknięcie zakładów wojskowych doprowadzą do znacznej destabilizacji i tak już podupadłej gospodarki
"Putin nie może porzucić wojny, ale koszt jej kontynuowania rośnie. Jeśli jego próby zwiększenia liczby sił zbrojnych tylko jeszcze bardziej zdewastują Rosję, może to doprowadzić do kryzysu. Jeśli to się nie stanie, Ukraina i Rosja znajdą się w pułapce konfliktu” – konkludują dziennikarze.
Czytaj też:
"Potrzebujemy też Europy". Zełenski apeluje po rozmowach pokojowychCzytaj też:
Rosjanie podszyli się pod Nawrockiego. Zadzwonili do ukraińskiego boksera
