Trwa wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie. Przywódca przybył do USA na obchody 250-lecia amerykańskiej niepodległości i 80. urodziny Donalda Trumpa. Wziął także udział w gali UFC Freedom 250 zorganizowanej na terenie Białego Domu. Odbyła się już krótka rozmowa Nawrockiego z Trumpem.
Prezydentowi towarzyszy szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Minister ujawnił w RMF FM skalę polskich oczekiwań dotyczących obecności wojskowej USA. Wskazał, że Warszawa zabiega o wyraźne zwiększenie liczby amerykańskich żołnierzy nad Wisłą. – Nasze ambicje sięgają 15 tysięcy, natomiast wersja minimum to jest 11 tysięcy, czyli i tak więcej niż do tej pory – powiedział Przydacz.
To mają być dodatkowe siły
Według niego zapowiedź Donalda Trumpa dotycząca wysłania do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy jest przez polską stronę rozumiana jednoznacznie. Chodzi o siły dodatkowe, a nie jedynie o zastąpienie wojskowych, których rotację wcześniej wstrzymano.
– Komunikat prezydenta Trumpa mówił o dodatkowych 5 tysiącach żołnierzy i tak Polska go rozumie – zaznaczył szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Prezydencki minister przypomniał, że Pentagon wstrzymał rotację około 4 tys. żołnierzy. Jednocześnie Donald Trump zapowiedział wysłanie do Polski dodatkowych 5 tys. wojskowych. Z wyliczeń przedstawionych przez Przydacza wynika, że ostateczna liczba może być większa od dotychczasowej, niezależnie od wybranego wariantu.
– Pentagon wstrzymał rotację 4 tysięcy. Mowa jest tutaj o dodatkowych pięciu, więc dla nas oczywiście nasze ambicje sięgają 15 tysięcy, natomiast wersja minimum to jest jedenaście tysięcy, czyli i tak więcej niż do tej pory, bo do tej pory było ich 10 tysięcy – wyjaśnił.
– Poruszamy się w tej przestrzeni pomiędzy jedenastoma a piętnastoma, ale finalne decyzje jeszcze przed nami – zastrzegł. Wskazał, że Warszawa chce wykorzystać przygotowywaną przez Pentagon reorganizację amerykańskich sił w Europie. Przyszłe decyzje mogą wykraczać poza kwestię dodatkowych 5 tys. żołnierzy oraz wstrzymanej rotacji brygady.
– Przede wszystkim walczymy o to, aby tych żołnierzy było więcej. Ja myślę, że przyszłe decyzje amerykańskie nie będą tylko opierać się o te dwa konkrety, czyli dodatkowe pięć tysięcy i odwieszenie brygady – powiedział.
Czytaj też:
"Idę się modlić, nie krzyczcie". Prezydent poucza dziennikarzyCzytaj też:
Oto, co Polacy sądzą o Trumpie. Wymowny sondaż
