Lidia Lemaniak, DoRzeczy.pl: 27 lipca klub parlamentarny PiS zgłosił Pana kandydaturę na funkcję wicemarszałka Sejmu. Kiedy otrzymał Pan propozycję od władz PiS?
Marcin Ociepa, poseł klubu PiS, prezes stowarzyszenia "OdNowa": Propozycję otrzymałem 20 lipca.
Był Pan tym zaskoczony? Jednak od początku kadencji Sejmu, po tym, jak odrzucono kandydaturę Elżbiety Witek, PiS nie miał wicemarszałka i nie zgłaszał żadnego innego kandydata.
To był element szerszej rozmowy. Nie było tak, że przyszedłem i padła propozycja. Przeprowadziliśmy z prezesem Jarosławem Kaczyńskim poważną i długą rozmowę na temat tego, jaką partią i jakim obozem politycznym ma być Prawo i Sprawiedliwość i jak ważne jest utrzymanie szerokiego namiotu, który gromadzi różne środowiska. Rozmawialiśmy o tym, że PiS musimy grać skrzydłami. Zapadła decyzja dotycząca tego, żeby twarz lidera jednego z tych skrzydeł, czyli umiarkowanego i prorozwojowego konserwatyzmu, jak to określił szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, uczynić wicemarszałkiem Sejmu. To jest oczywiście wielki zaszczyt, ale też wielkie zadanie, które trzeba wykonać. Trzeba naszym samorządowcom, przedsiębiorcom, ludziom młodym i proeuropejskim wyborcom, pokazać, że jest dla miejsce dla w Prawie i Sprawiedliwości i że będziemy także ich reprezentacją w przyszłym Sejmie.
Dwoje posłów związanych z Pana stowarzyszeniem "OdNowa" odeszło z PiS i dołączyło do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego "Rozwój Plus", czyli Agnieszka Ścigaj i Andrzej Gut-Mostowy. Spodziewał się Pan takiej decyzji z ich strony? Informowali Pana wcześniej, że mają taki zamiar?
To są dwa różne przypadki. Agnieszka Ścigaj przyszła do OdNowy w trakcie kadencji. Trafiła do Sejmu poprzedniej kadencji z innych list niż PiS. Po tym, jak przeszła do naszego klubu, została zaproszona do rządu Mateusza Morawieckiego i czuje się z nim związana, więc nie było to dla mnie zaskoczeniem. Oceniam Agnieszkę Ścigaj bardzo wysoko – nie tylko ją lubię, ale i cenię. Uważam, że jest świetnym społecznikiem. Bardzo dobrze się rozumiemy. Rozumiem, że miała względy lojalnościowe wobec Mateusza Morawieckiego. Andrzej Gut-Mostowy jest trochę innym przypadkiem i większym zaskoczeniem dla mnie. Proszę pamiętać, że my jesteśmy jednak stowarzyszeniem, a nie partią polityczną. OdNowa jednak jest think tankiem i to jest różnica między nami, a "Rozwojem Plus". Uważam ich decyzję za błędną, ale ją szanuję i zachowujemy dobre relacje. Głęboko wierzę, że niebawem wszyscy dojrzeją do tego, że prawica, żeby wygrać, musi być zjednoczona – w tej czy innej formule. Może to jest formuła dwóch osobnych list osobnych, ale jednak, żeby obalić Donalda Tuska, to potrzebujemy zbudować większość parlamentarną znacznie szerszą niż Prawo i Sprawiedliwość i partia Mateusza Morawieckiego. Więc tym bardziej nie możemy się spierać. Rzecz w tym, iż uważam, że jest wysokie prawdopodobieństwo, że partia Mateusza Morawieckiego nie przekroczy progu wyborczego i w przyszłym Sejmie się nie znajdzie. W tym dostrzegam ich błąd. Nie mam do nich żalu osobistego, ale mam żal polityczny, że popełniają błąd.
Pan, jako umiarkowana prawica, nie wahał się, czy nie dołączyć do Mateusza Morawieckiego?
Nie. Wyjście Mateusza Morawieckiego jest efektem jego konfliktu wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Ja nie jestem członkiem PiS. Mateusz Morawiecki był wiceprezesem tej partii i wszyscy jego posłowie byli w PiS. Z takich czy innych powodów, na przykład takiego, że Mateusz Morawiecki nie został wskazany na kandydata na premiera, postanowił zinstytucjonalizować swoją frakcję. Prezes Jarosław Kaczyński ma znacznie większą wiedzę niż ja i ocenił to jako budowę partii w partii i jako zagrożenie dla jedności prawicy.
Podziela Pan tę ocenę?
Prezes Jarosław Kaczyński ma na ten temat wiedzę. Mateusz Morawiecki zdecydował, żeby ostatecznie się z PiS rozejść. Czyli w tym sensie Jarosław Kaczyński miał rację. Natomiast ja nie jestem członkiem Prawie i Sprawiedliwości, więc mnie nie dotyczyły wewnętrzne gry frakcyjne. Rozumiem, że Mateusz Morawiecki przegrał wewnętrzną rywalizację w PiS i dlatego odszedł. Natomiast ja w tej rywalizacji nie brałem udziału. Poza tym my wszyscy dostaliśmy się do Sejmu z list PiS. W poprzedniej kadencji Sejmu Jarosław Gowin próbował nas wyciągnąć do PSL. Tak samo tutaj stoję na tym samym stanowisku, że zmiana barw klubowych jest absolutną ostatecznością. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żebym to zrobił. Uważam, że jeżeli się startuje z określonych list wyborczych, to się zawiązuje pewien kontrakt, przede wszystkim z wyborcami. Jeżeli klub parlamentarny zmuszałby mnie do działania wbrew interesowi moich wyborców, to mógłbym go opuścić, ale nic takiego nie ma miejsca. W związku z tym nie mam żadnych powodów, żeby opuścić klub parlamentarny PiS. Traktuję to jako element pewnej fundamentalnej lojalności. Nawet przez chwilę nie rozważałem, żeby odejść z klubu PiS.
Wracając do funkcji wicemarszałka Sejmu, to widział się już Pan w tej sprawie z marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym. Co Pan od niego usłyszał?
Usłyszałem, że nie będzie się spieszył z decyzją o poddaniu mojej kandydatury pod głosowanie. Odczytuję to jako strach. Wygodniej było nie mieć wicemarszałka z PiS. Wydaje się, że jest większość parlamentarna, która by mnie wybrała, więc zostaje w koalicji rządzącej Włodzimierzowi Czarzastemu tylko gra proceduralna, czyli nie poddawanie wniosku pod głosowanie. Rozumiem, że Włodzimierz Czarzasty był zaskoczony tą inicjatywą i dobrze, bo to oznacza, że trwająca ofensywa PiS zaskoczyła marszałka Sejmu, i potrzebuje się na tym dłużej zastanowić. Więc dajmy czas do września. Wraz z ogłoszeniem mojej nominacji zaczął się pewien proces. Zostałem wskazany przez Prawo i Sprawiedliwość jako twarz prorozwojowego i umiarkowanego konserwatyzmu. Będę tę misję realizował, będąc czy nie będąc wicemarszałkiem. Mogę ją też realizować jako kandydat na wicemarszałka Sejmu. Przykładem jest Przemysław Czarnek, który nie jest premierem, a kandydatem na premiera i realizuje misję jako kandydat na premiera. Więc ja będę realizował misję jako kandydat na wicemarszałka do czasów wyboru, jeżeli w ogóle to nastąpi, a potem będę ją kontynuować jako wicemarszałek Sejmu.
Czytaj też:
Nagły zwrot w Sejmie. PiS zgłasza kandydata na wicemarszałka Czytaj też:
"Nie będziemy głosowali". Sejm nie wybierze na razie wicemarszałka z PiS
Rozmawiała Lidia Lemaniak
