Rosyjski dron uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa. 2 km od granicy

Rosyjski dron uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa. 2 km od granicy

Dodano: 
Rosyjski dron spadł na pociąg relacji Kijów-Warszawa
Rosyjski dron spadł na pociąg relacji Kijów-Warszawa Źródło: X / @mediapivden
Przy granicy Polski z Ukrainą doszło do kolejnego incydentu z udziałem rosyjskiego drona. Pocisk trafił w lokomotywę pociągu jadącego z Kijowa do Warszawy.

W mediach społecznościowych opublikowano nagranie, na którym widać, jak z lokomotywy unoszą się kłęby czarnego dymu, a pasażerowie uciekają w popłochu. Zespół monitorujący ataki dronów na kolei z wyprzedzeniem ostrzegł załogę pociągu o zagrożeniu, dzięki czemu nikt nie ucierpiał. "Stale monitorujemy zagrożenia z powietrza, zapewniamy ruch pociągów i podejmujemy maksymalne środki bezpieczeństwa dla pasażerów i pracowników kolei" – przekazały ukraińskie koleje państwowe (Ukrzaliznycia) w komunikacie cytowanym przez agencję Ukrinform.

Do zdarzenia doszło w obwodzie wołyńskim, zaledwie dwa kilometry od granicy z Polską – relacjonował portal Onet.pl.

Dron uderzył w pobliżu przejścia granicznego

Wcześniej Nadbużański Oddział Straży Granicznej poinformował, że rosyjski dron uderzył w ciężarówkę zaparkowaną przy stacji benzynowej w miejscowości Jagodzin, zaledwie około 800 metrów od granicy z Polską.

Po godz. 4:00 w nocy z soboty na niedzielę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych podało, że w polskiej przestrzeni powietrznej rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego. Była to reakcja na rosyjski atak dronowy na Ukrainę. Działania miały charakter prewencyjny.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego alert, w którym poinformowało o działaniach polskiego lotnictwa. Kolejna wiadomość trafiła do odbiorców na terenie kilku powiatów na Lubelszczyźnie (włodawski, łęczyński, świdnicki, Chełm, chełmski, krasnostawski). "Zagrożenie atakiem z powietrza. Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów" – zaapelowało RCB. Alarm odwołano po kilkudziesięciu minutach. Wcześniej we wskazanych powiatach uruchomiono syreny alarmowe.

Marcin Bubicz, rzecznik wojewody lubelskiego, przekazał, że do służb docierają zgłoszenia o rzekomych hukach na terenach objętych alertem RCB. – Są one poważnie traktowane i weryfikowane, ale te zgłoszenia, które dotarły do naszych służb, nie znalazły potwierdzenia – podkreślił.

Czytaj też:
Doniesienia o hukach na Lubelszczyźnie. "Są poważnie traktowane"
Czytaj też:
Niebezpiecznie przy granicy z Polską. Szef MON zabrał głos

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: X / Ukrinform / Onet.pl
Czytaj także