Podatek inflacyjny. Sadowski: Komunikaty GUS przypominają dowcip z PRL

Podatek inflacyjny. Sadowski: Komunikaty GUS przypominają dowcip z PRL

Dodano: 6
Prezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski
Prezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski Źródło: PAP / Leszek Szymański
Podatek inflacyjny pozbawia obywateli owoców ich pracy – mówi szef Centrum im. Adama Smitha, Andrzej Sadowski. Ekspert przypomina o różnicy między inflacją statystyczną, a odczuwalną.

Według komunikatów GUS inflacja wynosi blisko 5 procent. Minister finansów Tadeusz Kościński zapewnia, że „nie jest to poziom niepokojący”.

Prezydent Centrum im. Adama Smitha odniósł się do tej wypowiedzi na antenie Radia WNET.

Inflacja statystyczna a odczuwalna

Sadowski zwrócił uwagę, że dane, które podaje ministerstwo, są jedynie danymi statystycznymi. – Użyjmy natomiast przykładu podawania temperatury. Podaje się temperaturę, którą widzimy za oknem na termometrach, a jednocześnie podaje się w tym samym komunikacie temperaturę odczuwalną, która jest znacznie bardziej dotkliwa, niż ta na wskaźniku termometru. Tak samo, między tą statystyczną inflacją, a odczuwalną przez obywatela jest daleko idąca przepaść. Odczuwalna jest dla obywatela kilka razy większa, co widać choćby przez pryzmat regularnych zakupów, których dokonuje – powiedział ekspert.

Ekonomista wskazał, że kolejne komunikaty GUS przypominają dowcip z PRL. – Władza komunistyczna przyznawała, że co prawda podrożała jakaś ilość artykułów spożywczych, ale potaniały lokomotywy i dzięki temu średni poziom cen został zachowany – przytoczył.

– Pocieszanie nas, że inflacja jest na poziomie, będącym pod kontrolą jest o tyle niewłaściwe, że mamy cały czas rosnący stan podgorączkowy, który wskazuje jednak na chorobę i to w organizmie politycznym, nie gospodarczym. Gospodarka bowiem nie emituje pieniądza, tylko produkuje realne dobra, a tu się okazuje, że system polityczny doprowadza ponownie do pozbawienia obywateli wartości ich pracy poprzez użycie poza konstytucyjnego podatku, jakim jest właśnie podatek inflacyjny – tłumaczył Andrzej Sadowski.

Sadowski: Cyfrowy pieniądz, zamiast ułatwiać życie, ma służyć kontroli obywateli

W dalszej części programu Sadowski ostrzegał przed likwidacją gotówki i oparciu systemu jedynie na pieniądzu cyfrowym.

Cyfrową walutę wprowadzi u siebie Hong Kong. Ma ona mieć datę przydatności do użycia. Ma to na celu kontrolowanie przepływu pieniądza, czyli de facto obywateli, i zwiększenia obrotu cyfrowej waluty. Ekonomista zaznaczył, że kiedy w Szwecji próbowano całkowicie zlikwidować gotówkę, konstytucyjne prawo obywateli do jej posiadania, zostało ochronione. W jej obronie stanął tamtejszy bank centralny.

– To dzieje się w momencie, kiedy rząd komunistycznych Chin zakazuje również operacji na rynku kryptowalut, proponując wprowadzenie prędzej czy później rządowej cyfrowej waluty w całym kraju. Hong Kong jest elementem pewnego poletka doświadczalnego – wskazał ekspert.

– Waluta niewydana w odpowiednim czasie będzie traciła na ważności. Czyli wprowadza się datę przydatności użycia waluty cyfrowej. Tak jak np. kiedyś w Polsce mieliśmy kartki na cukier, czy comiesięczne przydziały mięsa, masła. Tutaj został zastosowany ten sam mechanizm – powiedział Sadowski.

Prezydent CAS zwrócił uwagę, że plany Chin są przykładem tego, że pieniądz cyfrowy ma się stać narzędziem, które zamiast ułatwić nam życie służyć ma do kontroli obywateli.

Sadowski przypomniał, do czego prowadzi oparcie waluty wyłącznie na rządowym przymusie. W starożytnej Sparcie postanowiono posługiwać się żelazem jako środkiem płatniczym zamiast srebra i złota. Ustała wówczas wymiana handlowa z innymi państwami-miastami.

Czytaj też:
Kraj biednych milionerów?
Czytaj też:
Sadowski: Realizacja "Fit for 55" oznaczałaby odprzemysłowienie Polski

Źródło: Radio WNET
 6
Czytaj także