Chodzi o mechanizm wsparcia finansowego, w którym UE pozyskuje środki na rynkach, a następnie przekazuje je Ukrainie w formie pożyczek, rozkładając ryzyko spłaty na państwa członkowskie. Jak podkreślił Bosak, propozycje przyjęto przy poparciu niemal wszystkich polskich europosłów – z wyjątkiem przedstawicieli Konfederacji.
"Na 90 kilka procent nie będzie spłaty"
– Parlament Europejski nie tylko zaakceptował te pomysły postanowione w grudniu przez Radę Europejską, ale co więcej – zaakceptował je przy poparciu praktycznie prawie wszystkich europosłów z Polski, poza posłami Konfederacji – powiedział Bosak. W jego ocenie oznacza to zgodę większości polskiej klasy politycznej na mechanizm, w którym ciężar spłaty zobowiązań może w przyszłości zostać przerzucony na polskich podatników. – Okazuje się, że tylko europosłowie Konfederacji, a prawie wszyscy posłowie PiS-u i pozostałych partii są za tym, żeby polski podatnik spłacał długi państwa ukraińskiego, w tym samym czasie, gdy tam dochodzi do korupcyjnych skandali – dodał.
Wicemarszałek wskazał także, że według niego realna spłata unijnych pożyczek dla Ukrainy jest skrajnie mało prawdopodobna. – Na dziewięćdziesiąt kilka procent nie będzie żadnej spłaty pożyczek, która Unia Europejska udziela Ukrainie. Ani z reparacji, ani z konfiskaty rosyjskich środków – stwierdził. Bosak zaznaczył, że jedynym potencjalnym źródłem finansowania pozostają dochody z zamrożonych rosyjskich aktywów, jednak ich przyszły los ma być elementem międzynarodowych negocjacji.
Polska poza negocjacjami, ale z ryzykiem kosztów
W ocenie Bosaka problem polega na tym, że decyzje dotyczące odmrożenia rosyjskich środków są negocjowane pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, państwami europejskimi i Rosją, a Polska nie ma w tych rozmowach realnego udziału. – Przedmiot ich odmrożenia jest przedmiotem negocjacji między Stanami Zjednoczonymi, państwami europejskimi a Rosją. Polska w tych negocjacjach nie uczestniczy – podkreślił. Jednocześnie, jak zaznaczył, Polska ma być zobowiązana do ponoszenia części ciężaru spłaty zobowiązań.
Bosak zwrócił również uwagę na aspekt prawny, wskazując na art. 89 ust. 1 pkt 4 Konstytucji RP. Przepis ten mówi o konieczności uzyskania zgody wyrażonej w ustawie przy ratyfikacji umów międzynarodowych, które wiążą się ze „znacznym obciążeniem państwa pod względem finansowym”. Zdaniem wicemarszałka nie może dojść do sytuacji, w której tak poważne zobowiązania są przyjmowane bez decyzji polskiego parlamentu. – Nie jest możliwe, żeby np. ambasador Polski przy Unii Europejskiej albo europosłowie zaciągnęli na Polskę wielkie zobowiązanie bez przegłosowania tego w Sejmie – podkreślił. Zaznaczył wyraźnie, że Konfederacja stoi na stanowisku, że jeśli zobowiązania nie zostaną przegłosowane i prawidłowo ratyfikowane, to nie powinny wiązać państwa polskiego.
"Przy KPO ratyfikację czuli, a teraz już nie?"
Wicemarszałek zarzucił też brak konsekwencji, porównując obecną sytuację do działań podejmowanych przy Krajowym Planie Odbudowy. – Ciekaw jestem, jakie akrobacje prawne oni zdecydują się zrobić, żeby twierdzić, że nas to obowiązuje i że obowiązku ratyfikacji nie ma, skoro przy KPO ten ratyfikacyjny obowiązek czuli i przeprowadzili – ocenił.
Na koniec Bosak podkreślił, że sprawa unijnej pożyczki dla Ukrainy powinna zostać potraktowana jako test odpowiedzialności finansowej i przestrzegania zasad praworządności w Polsce. – Albo liczymy pieniądze albo ich nie liczymy, albo dbamy o praworządność i załatwiamy takie rzeczy zgodnie z konstytucją, albo nie dbamy o praworządność i depczemy polską konstytucję – podsumował.
Czytaj też:
Polska jednak dopłaci do pożyczki dla Ukrainy? Poseł nie ma wątpliwości
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
